niedziela, 22 stycznia 2012
Autor: Oliver Bowden Wydawnictwo: Insignis Liczba stron: 488 Czas renesansu, rozkwit nauki i sztuki we Włoszech. Rozwijająca się w handlu i przemyśle Florencja jest miejscem dramatu jaki rozgrywa się w dotychczas spokojnym życiu młodego szlachcica Ezia. Jego ojciec oraz bracia zostają powieszeni za zdradę a samemu Ezio grozi ogromne niebezpieczeństwo. Kierując się drogą wskazaną przez ojca odkrywa, że nie jest to tylko zwykła intryga polityczna ale wplątane są w nią dwie potężne siły – zakon Asasynów oraz dążący do władzy Templariusze. Od tego momentu Ezio krocząc ścieżką zabójcy musi nie tylko pomścić rodzinę, ale i przywrócić pokój, którego od dawna strzegli jego poprzednicy. „Assassins'c Creed” jest książką powstałą na fali popularności gry pod tym samym tytułem i stanowi odwzorowanie wydarzeń rozgrywających się w wersji elektronicznej. Niestety dla osób, które miały przyjemność zapoznać się z pierwowzorem książka ta będzie stanowiła po prostu formę rozbudowanego poradnika z dołączonymi do niej dialogami. Autor starał się umieścić w wersji papierowej wszystkie wydarzenia mające miejsce w grze, jednocześnie nie poświęcając im zbyt wiele uwagi. Również całkowita znajomość fabuły sprawia, że książka na dłuższą metę jest po prostu nudna. Postacie są płytkie i nie różnią się zbytnio od siebie, do tego dochodzi jeszcze niezbyt dobry język, do którego jednak można się z czasem przyzwyczaić. Dla osób nie znających gry, niektóre momenty mogą być niezrozumiałe, lub po prostu nie będą w stanie zorientować się, że pod pewnymi wydarzeniami kryje się bezpośrednie nawiązanie do wersji elektronicznej. Dobrym przykładem jest tutaj zakończenie książki, które odkrywa szersze znaczenie, gdy posiadamy wiedzę na temat Animusa. Niestety również i postać Ezia nie prezentuje się najlepiej. Młody Asasyn wykreowany został na zabójce doskonałego, przy czym autor przedstawił go niemalże jako boga, któremu żaden Templariusz nie jest straszny. Opisy zdobywanie umiejętności niezbędnych do wykonywania kolejnych misji zostały prawie pominięte, w efekcie czego mamy okazję śledzić jedynie efekt końcowy pracy Ezia. Sam sposób eliminowania kolejnych celów odbywa się w sposób szablonowy. Ezio spotyka osobę, która wskazuje mu drogę do celu, robi rozpoznanie, eliminuje cel, wraca i ewentualnie ulepsza swoje uzbrojenie u Leonarda wyposażony w nowo zdobytą kartę kodeksu. „Assassin's Creed: Renesans” jest niestety pozycją bardzo średnią. Co prawda, mogą po nią sięgnąć zarówno osoby zapoznane z grą, które jednak nie powinny spodziewać się niczego nowego, jak i osoby pierwszy raz stykające się z postacią Ezio, pamiętając jednak, że autor poskąpił przekazania pewnych kluczowych informacji potrzebnych do dokładnego zrozumienia fabuły książki.
piątek, 20 stycznia 2012
Autor: Anna Onichimowska Wydawnictwo: Znak Liczba stron: 208 Premiera: 26 stycznia 2012r. Głównym bohaterem powieści jest siedemnastoletni Aleksander. To wrażliwy chłopak, któremu na dodatek udaje się wzbudzić zainteresowanie najładniejszej dziewczyny w całej szkole. W efekcie zostają parą, czym Aleksander zyskuje sobie szacunek w oczach rodziców, a zwłaszcza ojca, który zawsze więcej uwagi poświęcał bratu bliźniakowi Aleksandra – Andrzejowi. Sam Andrzej stanowi zupełne przeciwieństwo miłego i delikatnego chłopaka jakim jest główny bohater. Jest zaangażowany we wszystko, co pozwala oczyścić świat ze „zła”. Jest również zagorzałym przeciwnikiem homoseksualizmu, co jest elementem kluczowym dla tematu książki. Wydawać by się mogło, że życie Aleksandra przybrało właściwą drogą, jednak, jak się okazuje pod wpływem pewnego chłopaka zaczyna on rozważać, czy zastana rzeczywistość jest tym, czego naprawdę pragnie. Być może bycie chłopakiem najbardziej pożądanej dziewczyny w szkole nie daje tyle szczęścia, gdy w życie wdraża się niepewność co do własnych potrzeb i obiektów zainteresowań. „Koniec gry” jest książka adresowaną do młodzieży, która z racji obranej grupy docelowej przekazuje temat homoseksualizmu w bardzo wyważony sposób. Autorka wykreowała postacie o różnych stopniach tolerancji, dzięki czemu mamy okazję prześledzić cały proces odkrywania własnej tożsamości z różnych perspektyw. Jednocześnie zostawiono wolne miejsce dla czytelnika, który obserwując wewnętrzną przemianę Aleksandra ma możliwość samemu ocenić wszystko na neutralnym gruncie. Relacje z ludźmi zainteresowanymi tą samą płcią nakreślone są w sposób jak najbardziej realny, jednak jednocześnie autorka nie wdraża się szczegółowo w te relacje. Pomaga w tym fakt, iż Aleksander jest jednocześnie narratorem w powieści, co również ułatwia śledzenie odkrywania przez niego jego prawdziwego „ja”. W czasie pobytu w Londynie, przy pracach w domu i ogrodzie pewnego znanego reżysera oraz w rodzinnym domu podczas rozmów z siostrą dokonują się subtelne zmiany, które na końcu ukazują Aleksandra takim, jakim jest naprawdę. Radość jaką czerpie z tego kim jest oraz wszystkie przykrości z tym związane. Język powieści jest prosty, dobrze dopasowany do toczącej się akcji oraz do nakreślenia najważniejszych wydarzeń w życiu Aleksandra bez zbytniego wdrażania się w szczegóły. Dla osób, które stawiają pierwsze kroki w tym temacie, będzie to wystarczająca pozycja, którą niewątpliwie szybko się czyta, ze względu prostotę i łagodność, która uprzyjemnia lekturę. Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak
piątek, 06 stycznia 2012
Autor: Jack Ketchum Wydawnictwo: Papierowy Księżyc Liczba stron: 301 Rok 1958, New Jersey. Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści jest młody chłopak David, który pewnego upalnego dnia łowiąc kraby w pobliskiej rzece spotyka Meg - starszą od niego, śliczną dziewczynę o burzy rudych włosów związanych w koński ogon. Jak się okazuje, Meg razem ze swoją niepełnosprawną siostrą wprowadziła się do swojej kuzynki i jej dzieci, po tragicznym wypadku samochodowym w którym zginęli jej rodzice. Tym samym dziewczyna staje się najbliższą sąsiadką Davida, który z czasem zaczyna coraz częściej gościć w domu obok. Jednak dla sióstr koszmar dopiero się ma się zacząć, gdy osoba pod której opiekę trafiły powoli zaczyna popadać w szaleństwo. Już na samym początku warto wspomnieć, że pisząc „Dziewczynę z sąsiedztwa” Ketchum wzorował się na prawdziwych losach Silvii Likens, która zmarła będąc katowana i przetrzymywana w nieludzkich warunkach. W powieści to właśnie Meg staje się ofiarą, piętnowaną, poniżaną przez kuzynkę, która pała nienawiścią do swojej płci. W całym tym procesie biorą również udział jej własne dzieci oraz te, z okolicznych domów, zachęcane do torturowania przez kobietę w brudnej sukience, zaciągającą się raz po raz papierosem. David, pomimo początkowej fascynacji brutalnością, jest jedyną osobą, która czuje współczucie. Nie zmieni to jednak faktu, że pozostaje bierny, obserwuje coraz bardziej popadającą w szaleństwo Ruth, jej puste spojrzenie obojętność z jaką krzywdzi Meg jednocześnie utrzymując ją przy życiu. Bez wątpienia jest to książka okrutna. Autor buduje napięcie przedstawiając nam toczące się wydarzenia z perspektywy Davida co sprawia, że dokładnie wczuwamy się w sytuację w której się znalazł. Musimy patrzeć, chociaż nie chcemy widzieć. Tym bardziej przerażająca jest to, że nie dzieje się to tak naprawdę w zamknięciu. Dzieci przychodzą, odchodzą zafascynowane zadawaniem bólu pod pieczą Ruth. Nie jest to tylko okrucieństwo zamknięte w jednym domu, w obrobię jednej rodziny, to okrucieństwo w którym biorą udział wszyscy. Pomimo ciężkiej tematyki, jest to pozycja godna polecenia. Postacie wykreowane przez autora są bardzo realne, co tylko wzmaga poczucie niepokoju. Podobnie rzecz ma się w przedstawieniem klimatu tamtych czasów, stylu życia, muzyki, młodzieńczych fascynacji i głównych źródeł rozrywki. Pomimo, iż nie jest to lektura dla osób bardzo wrażliwych, warto sięgnąć po nią chociażby z tego względu, że pomimo, iż Ketchum stworzył tę historię jedynie we własnym umyśle, to inspiracją dla jego książki były jak najbardziej realne wydarzenia.
niedziela, 01 stycznia 2012
Bez wątpienia mogę mówić o postępach w stosunku do roku 2010. Udało mi się przeczytać 58 książek z czego zrecenzowałam 57. Podejrzewam, że recenzja tej jednej zbrakowanej pojawi się w najbliższym czasie i w ten sposób uzupełnię zaległości. Na największą uwagę z książek przeczytanych w 2011 roku zasługuję „Dziewczyna, która pływała z delfinami” autorstwa Sabiny Berman i która stanowiła chyba najmilsze zaskoczenie, tym bardziej, że sięgnęłam po nią bez wcześniejszego rozeznania w temacie.
Nie można też nie wspomnieć o „Siostrzycy” Johna Hardinga, która również gorąco polecam.
Równie ciekawą lekturą okazała się pozycja, którą miałam w planach od bardzo dawna i tym bardziej cieszę się, że udało mi się znaleźć czas na sięgnięcie po klasykę, mowa oczywiście o „Władcy much” Williama Goldinga.
Udało mi się również sięgnąć po książki Trudi Canavan, co okazało się bardzo dobrą decyzją i do czego zachęcam wszystkich niezdecydowanych. Tym bardziej jest to dla mnie ważne, ponieważ miałam również przyjemność spotkać się z samą pisarką.
Najgorzej wspominam nieszczęsne „Wieczne życie” Wolfa Haasa, które bardzo ciężko się czytało ze względu na bardzo chaotyczny styl pisarski autora. Niestety, nie było mi dane przeczytać kolejnego tomu mojego ukochanego cyklu z agentem specjalnym Aloysiusem Pendergastem, ale mam nadzieję, że w tym roku wydawnictwa odrobią zaległości związane z pojawieniem się kolejnych tomów. Żeby nie przedłużać napiszę tylko, że mam nadzieję, że w tym roku znajdę więcej czasu na czytanie, czego i również wam życzę. A na dobry początek, coś miłego dla oka: Bookshelf Porn.
piątek, 30 grudnia 2011
Autor: Cormac McCarthy Wydawnictwo: Literackie Liczba stron: 268 W postapokaliptycznym świecie skrytym pod warstwą wszechobecnego pyłu ludzie za wszelką cenę starają się walczyć o przeżycie. Nadchodząca mroźna zima oraz zanik wszelkich działalności wytwórczej człowieka prowadzi w desperacji do aktów kanibalizmu i zniewolenia. W tym świecie istnieją jednak i osoby, które szukają innych rozwiązań. Głównymi bohaterami są ojciec i syn, którzy starają się przeżyć w obdartym z wszelkich praw i norm świecie, klucząc od domu do domu i szukając wśród splądrowanych pomieszczeń cienia szansy na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Nigdzie jednak nie jest bezpiecznie, przez co nigdy nie mogę zaprzestać podążania obraną przez siebie drogą. W książce nie zostaje wytłumaczone, jaki kataklizm spowodował zastaną rzeczywistość, ponieważ stanowi ona jedynie tło dla relacji ojciec – syn, w której mnożą się pytania o ludzka egzystencję i proste zagadnienia dotyczące życia oraz śmierci. Przesuwające się ponure obrazy opuszczonych domostw przeplatane wspomnieniami życie „przed” budują przygnębiającą atmosferę w której dominuje poczucie beznadziejności. Świat w którym nie śpiewają już ptaki, mróz przeszywa do szpiku kości w każde noce spędzone w ciemnym, pustym lesie wyczekując w ciszy oznak nadchodzącego zagrożenia. Z jednej strony autor przedstawił nam obraz upadającego człowieczeństwa w którym ludzie sięgają do aktów kanibalizmu byleby przedłożyć swoją egzystencję. Z drugiej strony dwójka głównych bohaterów stanowi światełko wśród mroków tego świata pokazując, że ciągle są ludzie gotowi troszczyć się o siebie jednocześnie nie odwracając się od zasad, które czynią człowieka dobrym. Jest to jedna z tych książek z którymi po prostu trzeba się zapoznać. Zmusza do refleksji, budząc przy tym dużo różnorodnych emocji. Polecam.
niedziela, 25 grudnia 2011
Nie było mnie przez jakiś czas z racji problemów zdrowotnych, które spowodowały liczne, nieprzyjemne następstwa na studiach. Jednak powoli zaczynam nadrabiać wszystko, w tym także w niedługim czasie zacznę uzupełniać stronę zaległymi recenzjami. Zdecydowałam się również na odpoczynek od egzemplarzy recenzenckich, przynajmniej do zakończenia egzaminów na studiach. Tym bardziej, że na mojej półce zalega ogromny stos książek, które czekają na swoją chwilę nawet po kilka lat. Zakupiłam również czytnik e-booków, a to coś, o co nigdy bym siebie nie podejrzewała i co okazało się dobra inwestycją. Po Świętach biorę się do roboty i mam nadzieję, że w jak najszybciej uda mi się zapanować nad powstałymi zaległościami.
środa, 16 listopada 2011
Autor: Waris Dirie Wydawnictwo: Świat Książki Liczba stron: 256 „Kwiat pustyni” to historia, która stanowi prawdziwy opis przeżyć Waris Dirie począwszy od wczesnego dzieciństwa w Somalii aż po karierę supermodelki. Jako mała dziewczynka wychowała się w obozie nomadów, którzy przenosili się z miejsca na miejsce z powodu ciągłej potrzeby odnalezienia nowych źródeł wody. Na suchych, piaszczystych, palących słońcem terenach sama często wyruszała w kilku dniowe wyprawy by móc napoić zwierzęta, które stanowiły najważniejszy dorobek życia. Ciężkie życie jednak nie ograniczało się do dalekich wędrówek w głąb rozgrzanej pustyni. W tradycji ich ludu istniała zasada, która mówiła, że tylko poprzez obrzezanie można stać się prawdziwą kobietą. Taki los spotkał również Waris, gdy miała pięć lat. Głównym tematem przewijającym się przez całą książkę jest właśnie obrzezanie. Waris sama przyznaje, że jako mała dziewczynka nie miała pojęcia na czym polega „stanie się kobietą”. Wiedziała jednak, że dzięki temu stanie się pełnowartościową osobą, która w przyszłości będzie mogła wyjść za mąż. Było to równie oczekiwane wydarzenie, jak w naszej tradycji dzieci wyczekują prezentów na Święta. Cały proces obrzezania przeprowadzany był bez znieczulenia, często do usunięcia „nieczystych” fragmentów ciała służyła tępa żyletka, ostry kamień a w niektórych wypadkach nawet zęby. Nie było znieczulenia, zabezpieczenia przed zarazkami, co prowadziło do dużej umieralności z powodu infekcji bądź wykrwawienia. Waris pokazuje w całej tej historii, że została nie tylko okaleczona fizycznie, ale również psychicznie. Po zetknięciu się z inną kulturą zdała sobie sprawę, jak bezsensowny i okrutny jest to zabieg. Jednocześnie z dziewczynki, która zajmowała się wypasaniem zwierząt powoli staje się zupełnie inną osobą. W momencie planowanego przez jej ojca wydania ją za mąż za sześćdziesięcioletniego mężczyznę, ucieka i postanawia zadbać sama o siebie. Dzięki pomocy rodziny ze strony matki udaje jej się wyjechać do Londynu, który jest dla niej całkowicie obcym światem. Nie wie, jak korzystać ze spłuczki w ubikacji, ani co to są naleśniki. Jednak powoli zaczyna poznawać ten obcy dla niej świat i przekształca się w zupełnie inną osobę, która w końcu zostaje zauważona i trafia do wielkiego świata mody. „Kwiat pustyni” w pewnych momentach jest wstrząsającą historią pokazująca, jak to bezsensowne okaleczenie zmienia całkowicie życie kobiety. Począwszy od prostych czynności, jak oddawania moczu, czy miesiączkowanie przy których płyny wydobywają się kropla po kropli, a reszta zebrana w brzuchy z racji niemożności opuszczenia organizmu powoduje okropny nacisk a tym samym potworne bóle. Mowa w niej również o poczucia własnej wartości, pewności siebie oraz spojrzeniu na życie przez pryzmat osoby, która różni się od innych. Polecam wszystkim, którzy pragną zapoznać się z zupełnie inną kulturą i uświadomić sobie, jak wygląda życie w Afryce oraz do jakich konsekwencji może doprowadzić ta odmienność kulturowa.
niedziela, 13 listopada 2011
Autor: John Harding Wydawnictwo: Mała Kurka Liczba stron: 287 Akcja powieści rozgrywa się w wielkiej, starodawnej posiadłości pod koniec XIX wieku. Główna bohaterka – Florence, razem ze swoim przyrodnim bratem Gilesem spędzają całe dnie na beztroskiej zabawie do momentu, aż jej młodszy braciszek zostaje zmuszony do wyjazdu do szkoły. Florence w odróżnieniu od Gilesa nie może rozpocząć edukacji, a tym samym nie może podjąć się nauki czytania. Jednak uparcie i sukcesywnie udaje jej się przemykać do wielkiej i opuszczonej biblioteki w posiadłości, by tam rozpocząć naukę czytania a następnie po kryjomu wynosić książki i śledzić toczące się w nich wydarzenia z dala od oczu służby. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Giles z powodu swojej delikatnej natury zostaje oddelegowany do domu z poleceniem wynajęcia guwernantki, która będzie w stanie zająć się jego edukacją. Niestety pierwsza z nich – pani Whitaker kończy tragicznie swe życie w jeziorze, a na jej miejsce pojawia się nowa osoba. Jak się z czasem okazuje silne zainteresowania nowej guwernantki Gilesem jest bardzo niepokojące. Niestety tylko Florence zdaje się dostrzegać niebezpieczeństwo. Pierwsze, co zwraca uwagę, to język powieści, a dokładnie specyficzne słownictwo Florence. Na przykład zamiast „chodzić samotnie po domu” dziewczyna używa określenia „samotniłam się po domu”, wspomniana panna Whitaker, jak się dowiadujemy „utragiczniła się na jeziorze”. Język ten w połączeniu z mrocznym charakterem powieści bez wątpienia tworzy bardzo specyficzny klimat. Całość toczących się wydarzeń można podzielić na dwie części. Na początku obserwujemy wyprawy Florence do biblioteki oraz trud jaki zadaje sobie by uniknąć wykrycia. Późniejsze wydarzenia sprawiają, że całodniowe czujne przesiadywania w bibliotece zostaje zastąpione obserwowaniem guwernantki, która coraz bardziej omamia Gilesa. Z jednej strony mamy do czynienia z wydarzeniami, które zostały oddane z całą realnością i które bez wątpienia mogłyby mieć miejsce w świecie rzeczywistym. Natomiast z drugiej, spostrzeżenia Florence, co do osoby nowej guwernantki są niemożliwe do przyjęcia przez każdą osobę cechującą się zdrowym rozsądkiem, a tym samym również przez służących u których dziewczyna nie może szukać pomocy. Jedyne oparcie stanowi dla niej mieszkający w pobliżu Theo Van Hoosier, patykowaty chłopak męczony ciągłymi atakami astmy, który staje się jej powiernikiem, zachowując jednak lekki sceptycyzm wobec jej fantastycznych spostrzeżeń i teorii. Zakończenie jest naprawdę świetnie skonstruowane i do samego końca ciężko przewidzieć scenariusz wydarzeń. Co prawda, autorka książki pozwoliła sobie na sporo niedomówień, jednak dotyczą one kwestii, które czytelnik może sam uzupełnić, pozostawiając tym samym wiele możliwości i potencjalnych rozwiązań. Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Mała Kurka
niedziela, 30 października 2011
Autor: Sebastian Fitzek Wydawnictwo: G+J Liczba stron: 368 Marc Lucas w swoim życiu doświadczył ogromnego cierpienia. Jego żona oraz nienarodzone dziecko zginęli w wypadku samochodowym z którego Marc wyszedł jedynie z odłamkiem wbitym w szyję. Kilka tygodni później, trafia on na ogłoszenie w gazecie, w którym jedna z klinik poszukuje chętne osoby do wzięcia udziału w eksperymencie mającym na celu wymazanie traumatycznych wspomnień. Marc postanawia zgłosić swój udział i po zaakceptowaniu zgłoszenia udaje się do kliniki. Na miejscu jednak budzą się w nim wątpliwości i postanawia zrezygnować z eksperymentu. Kiedy wraca do domu okazuje się, że klucz nie pasuje do zamka, tabliczka z nazwiskiem lokatora jest zupełnie inna a na dodatek drzwi otwiera mu jego zmarła żona, która - jak się okazuje - w ogóle go nie poznaje. „Odłamek” to książka, która już na samym początku rzuca czytelnika na głęboką wodę, by potem przez całą dalszą lekturę rzucać nim po spienionych falach nowych, coraz bardziej zaskakujących informacji. Ilość nowych faktów oraz nagłych zwrotów akcji jest tak duża, że nie sposób domyślić się zakończenia książki, albo chociażby przypuszczalnego rozwiązania całej fabuły. Przez cały czas obserwujemy zmagania Marca, który stara się ustalić, które elementy jego życia są prawdą a które zostały sfałszowane w celu wprowadzenia go w jeszcze większy obłęd. Nie polepsza jego sytuacji również fakt, że wszystko co znał uległo drastycznej zmianie. Zniknęła lista numerów z jego telefonu, w miejscu w który do tej pory pracował urzęduje ktoś inny, na dodatek spotyka kobietę, która informuje go o zagrażającym im niebezpieczeństwie. Jedynym oparciem dla rozlatującej się rzeczywistości zdaje się być jego młodszy brat Benny, który jak się okazuje również ma swoje sekrety. Ciężko napisać coś więcej o fabule tej książki, ponieważ każdy element jest w niej ważny i wiąże się z zakończeniem. Nawet małe, nieznaczące wydarzenia znajdują rozwiązanie na końcu książki w efekcie tworząc spójną całość. Jest to o tyle ważne, ponieważ w pewnym momencie wydaje się, że nie ma możliwości by zamknąć wątek fabularny nie zostawiając przypadkowo porozrzucanych informacji. Dlatego tym bardziej miłym zaskoczeniem okazuje się fakt, iż autor bardzo dobrze poradził sobie z utrzymaniem sensowności wydarzeń jednocześnie pozostawiając kilka subtelnych niedomówień. Bez wątpienia mogę polecić tę pozycję wszystkim osobom lubiącym historie do końca trzymające w napięciu. „Odłamek” jest bez wątpienia świetną pozycją, która na pewno nie odejdzie zbyt szybko w niepamięć.
sobota, 29 października 2011
Ograniczam kupowanie książek z racji czekającego stosu, jednak od czasu do czasu nie mogę oprzeć się pokusie, by nie kupić czegoś nowego. Zamówiłam ostatnio „Chemię śmierci” Becketta Simona oraz „Impuls” Kellermana Jonathana w moim ulubionym, kieszonkowym formacie, które niestety jeszcze do mnie nie dotarły. Pozostałe pozycje to w dużej mierze książki podprowadzone przyjaciółce oraz egzemplarze recenzenckie.
wtorek, 18 października 2011
Autor: Trudi Canavan Wydawnictwo: Galeria Książki Liczba stron: 718 Wiele rzeczy uległo zmianie od kiedy Sonea stała się podopieczną Wielkiego Mistrza. Zarówno nowicjusze, jak i nauczycieli przestali patrzeć na nią z niechęcią, dzięki czemu zyskała długo wyczekiwany spokój. Jednak nie wszystko układa się po jej planach. Sonea musi ukrywać akt, iż udało jej się odkryć źródło potężnej mocy, jaką dysponuje Akkarin, przez co jest zmuszona odizolować się od najbliższych jej osób w celu zapewnienia im ewentualnego bezpieczeństwa. Na dodatek, Wielki Mistrz postanawia podzielić się z nią wiedzą, która zmienia jeszcze bardziej życie dziewczyny. Ostatni tom Trylogii Czarnego Maga w pełni odkrywa wszystkie kwestie, które do tej pory były niedostępne. Dowiadujemy się o przeszłości Akkarina, jak poznał swojego obecnego służącego Takana oraz w jakich okolicznościach rozpoczął praktyki zwiększające jego zasób mocy. Okazuje się również, że Kyralii grozi wielkie niebezpieczeństwo ze strony magów z Sachaki i tylko Akkarin jest w stanie zapewnić obronę mieszkańcom miasta, jak i Gildii. Z tego powodu trzeci tom zostaje prawie całkowicie poświęcony dwójce bohaterów, skupiając się na relacjach między Soneą a Akkarinem oraz zbliżającym się konflikcie i jego późniejszym przebiegu. W odróżnieniu od poprzednich tomów nie dzieje się tu praktycznie nic związanego z edukacją głównej bohaterki, jako nowicjuszki Gildii a jedynie obserwujemy jej wzrost umiejętności dzięki naukom Akkarina. Tym samym tom ten zatracił swój akademicki klimat na rzecz polityki oraz wydarzeń toczących się między innymi na terenie Sachaki oraz Elyne. Część bohaterów zyskała więcej uwagi, jak chociażby Cery, natomiast inni stanowią jedynie mały epizod wśród toczących się wydarzeń. Pojawiają się również nowe postacie, między innymi pochodząca z Sachaki Savara, nowa sojuszniczka Cery'ego. Jak przystało na tom zamykający trylogię, tak i tu również nie zabraknie pożegnania z kilkoma postaciami dla których walka okaże się wyjątkowo zgubna. „Wielki Mistrz” jest pod względem toczącej się akcji tomem, który ani przez chwilę nie pozwala na odpoczynek od nowych zaskakujących informacji. Wszystko dzieje się szybko i nagromadzenie danych nieznanych wcześniej jest naprawdę ogromne. Jednocześnie jest dobrym zwieńczeniem trylogii, zamknięciem ciekawej i momentami smutnej historii dziewczyny, której udało się udowodnić, że nawet bylec jest w stanie osiągnąć wiele w świecie magów. Polecam zarówno ten tom, jak i całą trylogię.
wtorek, 11 października 2011
Przez jakiś czas nie odwiedzałam bloga z racji przyczyn zdrowotnych, które nie tylko ograniczyły moje funkcjonowanie w sieci, ale również tempo czytania, a co za tym idzie, ilość przeczytanych ostatnimi czasy książek. Oczywiście znając swoje paskudne szczęście do łapanie wszelkiego rodzaju chorób - jak to zwykle u mnie bywa – kilka dni temu kładłam się spać zdrowa a obudziłam z anginą. Tak więc, pojawił się kolejny zastój z którego powodu nieszczególnie jestem szczęśliwa, nie licząc faktu, że muszę nadrabiać zaległości na studiach. Jednak nie poddaje się, nie daje chorobie i mam nadzieję w niedługim czasie znowu wrócić do bloga i swojego zwykłego tempa czytania. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Magazyny
Pisarze
Podczytuję
Polecam
Portale
Tagi
_______________________ _______________________ _______________________
2009 2010 2011 2012 _______________________ Wszystkich zainteresowanych literaturą oraz mających jakieś niecierpiące zwłoki pytania związane z książkami (chętnie służę pomocą:), jak i wydawnictwa (i nie tylko) zainteresowane współpracą, zachęcam do napisania do mnie na poniższy e-mail: _______________________
_______________________
![]() ![]() ![]()
_______________________
![]() Moje fotografie: _______________________ | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||