Z miłości do książek
niedziela, 20 maja 2012

„Kontury” są pozycją nie tyle zajmującą się tematem samej literatury, co magazynem kładącym duży nacisk na kulturę. Oczywiście miłośnicy słowa pisanego ukrytego pod postacią książek na pewno zajdą tu coś dla siebie. Jednak zanim przejdziemy do treści warto przybliżyć kwestię wizualne tej pozycji. Po pierwsze: mały i bardzo poręczny format, dzięki czemu nie ma problemów z schowaniem go w torebce, bądź czytaniem chociażby w środkach komunikacji miejskiej. Wnętrze magazynu jest czarno-białe z niewielkiej ilości ilustracji. Miłym dodatkiem jest płyta CD.

Jeśli chodzi o treść, to przede wszystkim rzuca się w oczy fakt, że obok spotykanych już nazwisk można natrafić na mniej znanych autorów, którzy dopiero debiutują w świecie literatury. Na początku czekają na nas cztery opowiadania: „Fantom” Barbary Gabrysz, „Autor bestsellera” Joanny Radosz, „Enklawa” Bogdana Wiśniewskiego oraz „Adaś” Marcina Pietraszki. Po zakończeniu przygody z tą częścią magazynu trafiamy na skromny dział poezji, po czym przechodzimy do obszernej części zajmującej się publicystyką. Teksty użyte do tego działu uważam za naprawdę dobrze dobrane, a zakres tematyki za dość rozległy by mocno zaciekawić czytelnika., tym bardziej, że część z nich dotyczy literatury i autorów bezpośrednio. Między innymi w „Przeczytałam książkę!: Grunt to bunt” mamy możliwość dowiedzieć się co nieco o pozycji „Dobranoc, panie Lenin”, oraz powspominać w innym tekście twórczość Wisławy Szymborskiej.

W „Konturach” znalazło się również miejsce na recenzję filmu „Zakochany Goethe” oraz „Happy, happy”, jak i rozmowy z osobami ściśle związanymi z literaturą, w tym z właścicielką wydawnictwa i pisarzem Piotrem Olszówką. Do tego oczywiście kącik muzyczny, pozwalający zamknąć treść magazynu.

Sądzę, że po lekturze „Kontur” można czuć się usatysfakcjonowanym, tym bardziej, że warto kibicować nie tylko nowym pozycjom pojawiającym się na naszym rynku, ale również takim, które dają możliwość debiutantom na zaprezentowanie ich prac większej rzeszy czytelników. Zachęcam nie tylko do sięgnięcia po wersję papierową, ale również do odwiedzenia strony internetowej: http://kontury.net/ na której znajduje się więcej informacji o tym magazynie.

21:16, odcien-purpury , Pozostałe
Link Komentarze (4) »
czwartek, 26 kwietnia 2012

Ostatnio zauważyłam u siebie zwiększone zaopatrywanie się w książki. Podejrzewam, że po części nadrabiam zaległości z początku roku, jednak biorąc pod uwagę ilość promocji na jakie ostatnimi czasy natrafiam, grzechem byłoby przejść obok nieszczęsnych tomów całkiem obojętnie. Moje czytanie również ma się dobrze, niestety inaczej prezentuje się pisanie recenzji. Mam zastój, który pogłębia się z każdym dniem zwłoki, więc koniecznie muszę wziąć się w garść.

Co do zakupów, nareszcie wyszedł nowy tom z serii w której głównym bohaterem jest Aloysius Pendergast. Czekałam kilka lat z obawą, że zapomniano o jego istnieniu. Na całe szczęście „Kult” już leży bezpiecznie na półce a ja mogę delektować się lekturą swojej ulubionej serii.

Pozostałe pozycje są wynikiem nalotu na biblioteczkę mojej przyjaciółki oraz dużych promocji.

  1. „Kult” D. Preston & L. Child

  2. „Władca Werony” David Blixt

  3. „Malowany człowiek, tom II” Peter V. Brett

  4. „Kroniki Świata Wynurzonego. Nihal z Krainy Wiatru” Licia Troisi

  5. „W pogoni za sztuką” Edward Dolnick

  6. „Na ratunek” Sophie Hannah

  7. „W hołdzie królowi” Praca zbiorowa

  8. „Różany labirynt” Titania Hardie

Muszę przyznać, że pierwszy raz zdecydowałam się na zakup książki pod wpływem wyglądu. Jako osoba, która zanim w ogóle dotknie portfela, sprawdza opinię na temat konkretnej pozycji we wszystkich możliwych źródłach a następnie przez dwa tygodnie analizuje, czy rzeczywiście warto uczynić zakup, mogę rzec, że dokonałam pewnego przełomu. Fakt faktem, przecena była bardzo duża (70%), dlatego, czuje się po części usprawiedliwiona.

 

środa, 04 kwietnia 2012

Tytuł: „Ring”

Autor: Koji Suzuki

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 324

W Tokio w tajemniczych okolicznościach umiera czwórka nastolatków. Przyczyna śmierci nie jest znana z wyjątkiem niepokojącej informacji, że na twarzy każdego z nich malował się wyraz przerażenia. Na trop tych dziwnych zgonów trafia przypadkiem młody dziennikarz Asakawa, który zaintrygowany okolicznościami śmierci decyduje przyjrzeć się bliżej życiu ofiar, próbując ustalić czy mają one ze sobą coś wspólnego. Jego dochodzenie zaprowadza go do domku letniskowego w którym znajduje nieoznakowaną kasetę. Zawiera ona dziwne obrazy po których pojawia się ostrzeżenie, że każdy kto obejrzał kasetę zginie w ciągu siedmiu dni jeśli nie zastosuje się do poleceń. Problem polega na tym, że ostatnie osoby oglądające taśmę skasowały dla zabawy zakończenie ignorując ostrzeżenie. Asakawa wraz ze swoim przyjacielem Ryujim musi odszyfrować tajemnicę kryjącą się za dziwnymi obrazami, ponieważ śmierć grozi nie tylko jemu, ale również jego żonie i córeczce.

Historia opisana w książce różni się od swojej filmowej wersji, która zdobyła dużą popularność na świecie. Przede wszystkim nie pojawia się tu motyw telefonu. Ostrzeżenie umieszczone jest na samej kasecie a jedyny telefon jaki dzwoni po obejrzeniu filmu, to ten w domku kempingowym, po którego odebraniu Asakawa słyszy dziwne szumy uświadamiając sobie, że sprawę musi potraktować jak najbardziej poważnie. Pojawia się tu również koncepcja wirusa, która przekształca się wraz z odkrywaniem przez głównego bohatera faktów na temat kobiety imieniem Shizuko oraz niezwykłych umiejętności jakie posiadła wraz z wyłowieniem posągu Ascety. Oczywiście w końcu na pierwszy plan wchodzi Sadako, która odegrała w tej historii kluczową rolę. Studnia, podobnie jak w filmie, jest tu również ważnym elementem, jednak wydarzenie, które miało przy niej miejsce jest zupełnie inne i wiąże się z ostatnim nosicielem wirusa ospy prawdziwej oraz pewnym ośrodkiem dla chorych na gruźlicę.

Śledząc fabułę nie trudno zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze to Ryuji odkrywa najwięcej powiązań pomiędzy kolejnymi etapami życia Sadaka a obrazami z kasety, jak i również to, czym tak naprawdę obraz zarejestrowany na kasecie jest. Jako jedyny oglądając materiał w zwolnionym tempie dostrzega czarny obraz pojawiający się na ułamek sekundy w różnych scenach. Po drugie autor operując prostym językiem skupia się praktycznie tylko na tym, jak toczy się śledztwo nie poświęcając większej uwagi rodzinie ani otoczeniu głównego bohatera. Dzięki temu podobnie jak bohater odczuwamy upływ czasu, który coraz bardziej przybliża go do terminu śmierci. W takiej sytuacji nie ma miejsca na zatrzymywanie się i rozpaczanie nad swoim losem, tym bardziej, że trop może się urwać w każdej chwili i trzeba zaplanować inne drogi zdobycie potrzebnych informacji.

Podsumowując książka jest na pewno bardzo ciekawa. Autor ściśle skupiając się na odkrywaniu faktów zapewnił czytelnikowi ciągły przypływ nowych informacji. Nie ma więc mowy o dłużących się opisach i nudzie. Z drugiej strony osoby znające film mogą oczekiwać tylko częściowych zmian w fabule, przy czym rozwiązanie historii nie różni się znacząco od wersji znanej z ekranów. „Ring” mogę polecić jako dobrą lekturę, którą czyta się bardzo szybko i która powinna przypaść do gustu fanom wersji filmowej.

12:58, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 marca 2012

Mój kryzys czytelniczy z jakim zmagałam się od października miną całkowicie i wręcz przeszedł w maniakalne spędzanie czasu z książką. Zaczęłam czytać w autobusach i na przystankach, czego wcześniej nie robiłam. Zakupiony jakiś czas temu czytnik e-booków okazał się rewelacyjnym pomysłem, dzięki czemu zaczęłam podczytywać nie tylko na wykładach, ale również i na ćwiczeniach. Ratuje mnie w tym wypadku fakt, że czytnik w etui wyglądem przypomina notes, więc czuję się w miarę bezpieczna oddając się swoim nałogom pod czujnym okiem profesorów. Oczywiście, nie zaprzestałam kupować papierowe wydania, chociaż staram się głównie zaopatrywać w wydania kieszonkowe, dzięki którym noszenie torebki na ramieniu nie grozi trwałym kalectwem. A oto i ostatnie nabytki:

  1. „Impuls” Jonathan Kellerman – zakup całkowicie w ciemno, mam nadzieję, że okaże się przyjemną lekturą

  2. „Chemia śmierci” Simon Beckett – od dawna myślałam o zakupie tej książki i w końcu natrafiła się ku temu okazja

  3. „Coco” Cristina Sanchez-Andrade – historia życia znanej projektantki raczej nie jest książka po którą sięgnęłabym w normalnych okolicznościach, jednak miałam ochotę na coś zupełnie innego.

  4. „Dzień szakala” Frederick Forsyth – dość znana pozycja z którą i ja postanowiłam się zapoznać, tym bardziej, że gdzieś tam na półce oczekuje w kolejce „Fałszerz” tego samego autora.

  5. „Pod napięciem” Jeffery Deaver – 9 tom z serii z Rhymem i Amelią

  6. „Historia pana B.” Clive Barker – wielki powrót do dawno nieczytanego autora.

  7. „J. K. Rowling. Genialna twórczyni Harrego Pottera” Sean Smith – okazyjnie, po bardzo dużej przecenie.

  8. „1Q84 tom I” Haruki Murakami – tyle osób zachwalało, że wreszcie postanowiłam się skusić i pożyczyłam od przyjaciółki.

niedziela, 19 lutego 2012

Tytuł: „Kot w stanie czystym”

Autor: Terry Pratchett

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 116

Jak rozpoznać kota Prawdziwego? Okazuje się, że nie jest to wcale takie trudne. Przede wszystkim wszystkie koty z pyszczkami wyglądającymi, jakby ktoś wkręcił je w imadło bez wątpienia zasługują na miano Prawdziwych. To samo tyczy się kotów usilnie omijających wszelkie miseczki z napisem DLA KOTA i tym samym preferujących jedzenie z podłogi (najlepiej bezczelnie w okolicach tejże miseczki). Prawdziwy kot są w stanie usłyszeć otwieranie drzwi lodówki kilka pomieszczeń dalej. Od psa różni się tym, że nie płaszczy się w stylu, który zawstydziłby XIV-wiecznego zawodowego żebraka. Te koty bez wątpienia są Prawdziwe.

Książka jest bardzo krótka, ponieważ liczy sobie zaledwie 116 stron z czego dużą cześć zajmują rysunki wpasowujące się w treść tekstu. Mamy tu podział na kilka rozdziałów w których poruszane są tematy takie jak: „Imiona kotów” (bez wątpienia króluje tu „Aarghwynochastądtydraniu”), „Choroby”, „Karmienie kotów”, „Kocie zabawy” oraz wiele innych.

Treść książki skupia się na typowych zachowaniach kotów przedstawionych w dość żartobliwy sposób. Niestety humor jest tu dość przeciętny, chociaż kilka uwag i dodanych do nich komentarzy jest niezwykle trafnych i na pewno wywołujących uśmiech na twarzy. Autor po pewnym czasie postanawia oddalić się w krainę fantazji i kocich domniemywań, w efekcie na końcu książki odnosi się wrażenie, że wykorzystany został cały temat i przez to lektura zaczyna dość mocno nużyć.

„Kot w stanie czystym” bez wątpienia adresowany jest do wszystkich miłośników kotów i chociaż momentami humor bywa zbyt toporny, to warto sięgnąć po nią zwłaszcza, jeśli jest się fanem twórczości Pratchetta.

12:18, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (8) »
piątek, 17 lutego 2012

Tytuł: „Pan Potwór”

Autor: Dan Wells

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 290

Kilka miesięcy po wydarzeniach z pierwszego tomu John próbuje unormować swoje życie. Przede wszystkim stara się zapanować nad swoją ciemną stroną, która po spotkaniu z demonem zaczęła bardziej dawać mu się we znaki. Lista rzeczy, których nie powinien robić staje się teraz swojego rodzaju mantrą, którą powtarza co rano i którą coraz trudniej jest mu przestrzegać. Ukojenie od morderczych zapędów znajduje tymczasowo w opuszczonym magazynie wzniecając niegroźne pożary i obserwując ogień pochłaniający drewno. Tak jest przynajmniej do momentu, aż w miasteczku zostaje znalezione ciało kobiety, która przed śmiercią prawdopodobnie była torturowana. John podejrzewa, że kimkolwiek jest nowy morderca, ma on jakiś związek z poprzednimi zabójstwami.

Podobnie jak w poprzednim tomie, tak i tu odbywamy wędrówkę do wnętrza umysłu socjopaty, poznając każdy szczegół jego działania oraz sposób odbierania przez niego rzeczywistości. Sposobności do tego typu wewnętrznej analizy jest dużo, ponieważ oprócz tworzenia profilu nowego seryjnego mordercy, schodzimy na odrobinę przyziemne sprawy, jak chociażby pierwsza randka z koleżanką ze szkoły Brooke. Oczywiście o ile w takich kategoriach można rozpatrywać siedzenie z obiektem swoich mrocznych fantazji nad porcją frytek, próbując przy tym hamować swoje wyobrażenia o ciemnej piwnicy pełnej ostrych narzędzi.

Dowiadujemy się również nowych rzeczy na temat przygotowania zwłok do pochówku. Między innymi pojawia się temat gazu tkankowego, trującej substancji produkowana przez zaraźliwą bakterię rozwijającą się w martwych tkankach.

Jeśli chodzi o samego seryjnego mordercę, to ma ona bardzo dużo wspólnego z autorem poprzednich mordów. Temat demonów zostaje znacznie rozwinięty, ale jednocześnie nie na tyle, by odsłonić znaczące elementy mogące zepsuć całą intrygę. Tak więc, jest tu dużo o torturach, niespełnionych potrzebach oraz opacznym zrozumieniu rzeczywistości.

W książce goszczą również nowe postacie. Jedną z nich jest chłopak siostry Johna, który staje się kolejnym obiektem nienawiści głównego bohatera. Ze względu na brak doktora Neblina, John znajduje okazję do rozmów o profilu seryjnego mordercy z agentem FBI Formanem, który po ostatniej serii zabójstw zdecydował się na dłużej zagościć w Clayton.

W przypadku „Pana Potwora” na pewno nie można mówić o tendencji spadkowej. Autor świetnie rozwiną historię mającą początek w pierwszym tomie tworząc z tego odrobinę makabryczną, ale ciągle bardzo przyjemną w odbiorze całość. Polecam.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak

Znak

Tagi: Dan Wells
19:49, odcien-purpury , Książki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 lutego 2012

Tytuł: „Nie jestem seryjnym mordercą”

Autor: Dan Wells

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 256

John Cleaver jest piętnastoletnim chłopcem u którego zdiagnozowano antyspołeczne zaburzenie osobowości. W tym roku po raz pierwszy idzie do liceum i ma szanse spotykać się z zupełnie nowymi osobami, które nie mają pojęcia o jego socjopatii, ani maniakalnym zainteresowaniu seryjnymi morderstwami. Pozbawiony empatii stara się jednak funkcjonować normalnie w otaczającym go świecie, wśród niezrozumiałego społeczeństwa. Poza szkołą Cleaver pomaga mamie w pracy w zakładzie pogrzebowym, zajmując się asystowaniem przy balsamowaniu zwłok. Tak przynajmniej wygląda jego życie do momentu aż w mieście dochodzi do serii okrutnych morderstw, które natychmiast przykuwają uwagę chłopaka. Po raz pierwszy seryjny morderca nie jest nieuchwytną postacią z jednej z czytanych przez niego książek. Jest żywy, namacalny i poluje na kolejne ofiary.

Praktycznie na samym początku powieści dowiadujemy się, kto stoi za wszystkimi morderstwami, ponieważ nie jest istotną kwestią kto tak naprawdę jest mordercą ale jak i dlaczego to robi. Cała książka to wielka wędrówka w głąb psychiki socjopaty. Ważnym element tym samym stanowi fakt, iż narracja jest pierwszoosobowa, dzięki czemu nie tylko obserwujemy jak osoba o cechach antyspołecznych odbiera rzeczywistość, ale bierzemy również czynny udział w tym postrzeganiu. John bardzo dużo czasu poświęca na wejście w psychikę seryjnego mordercy, a fakt, że sam jest socjopatą pozwala mu na wyciąganie wniosków, które są niedostępne dla osób obdarzonych empatią.

Autor wprowadza czytelnika również w szczegóły przygotowania zwłok do pochowku. Mamy możliwość obserwowania całego procesu pozbywania się toksyn i żółci z organizmu, stosowania środków nawilżających i zmiękczacza wody by powstrzymać puchnięcie, użycia barwnika w celu utrzymania żywej różowej barwy skóry oraz wszystkiego co przygotowuje zwłoki do pokazania po raz ostatni rodzinie.

Jeśli chodzi o wykreowane postacie, to autor zasługuje na naprawdę dużą pochwałę. Zarówno sam John, jak i jego najbliższa rodzina oraz terapeuta doktor Neblin, jak i wszystkie pozostałe postacie przemykające na kartach powieści są skonstruowane z dużą dbałością o szczegóły. Bardzo ważną postacią jest tu wspomniany terapeuta Johna, któremu chłopak opowiada o zasadach jakie wprowadził w swoje życie by utrzymać żyjącego w nim „potwora”na uwięzi. Neblin w tym wypadku stanowi dobry kontrast dla postaci Johna, który jako socjopata nie dostrzega, bądź po prostu nie rozumie sensu pewnych symbolicznych zachowań będących chociażby okazaniem miłości drugiej osobie.

Na koniec warto wspomnieć, że nie jest to do końca książka w której fabuła trzyma się całkowicie realnego świata. Występuje tu pewien element fantastyczny, o którego obecności warto wiedzieć przed sięgnięciem po lekturę, ale o którym – by nie zepsuć przyjemności czytania – nie będę dokładnie wspominać.

Na sam koniec mogę napisać tylko tyle: warto a nawet trzeba, zwłaszcza jeśli interesuje nas tematyka seryjnych morderstw z perspektywy czysto psychologicznej. Pomimo dość ponurego tematu w książce występuje spora dawna humoru, co świetnie równoważy ciemną i jasną stronę tematyki tej książki. Gorąco polecam wszystkim zainteresowanym.

 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak

Znak

Tagi: Dan Wells
14:49, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (7) »
wtorek, 07 lutego 2012

Tytuł: „Pudełko w kształcie serca”

Autor: Joe Hill

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 328

Jude Coyne jest znanym muzykiem, który oprócz zamiłowania do ciężkiego brzmienia posiada jeszcze jedną pasję - kolekcjonuje wszystko co makabryczne i niezwykłe. Gdy na jednej z aukcji internetowych zostaje wystawiony stary garnitur, którego nabywca jednocześnie otrzyma ducha nieżyjącego właściciela ubrania, Coyne nie zastanawia się długo i decyduje się na powiększenie swojej kolekcji. Nie wie on jednak, że garnitur, dostarczony w czarnym pudełku w kształcie serca rzeczywiście powiązany jest ze swoim właścicielem, który na dodatek nie ma wcale dobrych zamiarów.

Coyne uznaje, że cała historia z duchem to zwykłe oszustwo do momentu, aż pewnej nocy natrafia na byłego właściciela garnituru w korytarzu swojego domu. Duch jednak pozostaje bierny tylko przez kilka początkowych spotkań, kiedy to widzi go jedynie Coyne. Z czasem okazuje się, że nie tylko główny bohater jest zagrożony. Jego obecna partnerka, młoda gotka, będąca jedną z licznych dziewczyn z którymi związał się w czasie swojej kariery rockmana, również jest w niebezpieczeństwie. Duch mężczyzny nie odpuści nikomu, kto będzie stanowił chociażby minimum oparcia dla głównego bohatera.

Motyw nawiedzenia występuje praktycznie tylko na początku książki, gdy Coyne po raz pierwszy styka się z duchem. Dalsze jego losy przedstawiają otwartą konfrontację w której główny bohater raz po raz ledwie uchodzi z życiem przed piekielną zjawą, która wcale nie ma ochoty na standardowe straszenie. Do tego dochodzą jeszcze wspomnienia z przeszłości Coyne'a, kiedy to uzmysławia on sobie kto i dlaczego sprzedał mu garnitur, bo jak się okazuje intryga jest o wiele bardziej skomplikowana niż się na początku wydawaje.

Nie jest to książka, która trzyma w napięciu z wyjątkiem wspomnianych początkowych scen nawiedzenia. Co prawda, jest tu dużo akcji, przejawiającej się jednak w ciągłej ucieczce i kolejnych starciach z których Coyne wychodzi z coraz to nowymi ranami i toną powracających wspomnień.

Podsumowując jest to dobra pozycja, którą warto przeczytać, chociaż dochodzi w niej częściej do przemocy fizycznej niż grozy związanej z rosnącym napięciem. Sięgając po „Pudełko w kształcie serca” nie powinno się również oczekiwać historii w stylu Stephena Kinga, co robi bardzo dużo osób z racji tego, że Joe Hill (Joseph Hillstrom King) jest synem króla powieści grozy. Tak więc jeśli wyzbędziemy się tych kilku oczekiwań względem „Pudełka...” natrafimy na bardzo przyjemna i dobrze napisaną książkę, której lektury nie powinniśmy żałować.

Tagi: Joe Hill
20:28, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 stycznia 2012

Tytuł: „Assassin's Creed: Renesans”

Autor: Oliver Bowden

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 488

Czas renesansu, rozkwit nauki i sztuki we Włoszech. Rozwijająca się w handlu i przemyśle Florencja jest miejscem dramatu jaki rozgrywa się w dotychczas spokojnym życiu młodego szlachcica Ezia. Jego ojciec oraz bracia zostają powieszeni za zdradę a samemu Ezio grozi ogromne niebezpieczeństwo. Kierując się drogą wskazaną przez ojca odkrywa, że nie jest to tylko zwykła intryga polityczna ale wplątane są w nią dwie potężne siły – zakon Asasynów oraz dążący do władzy Templariusze. Od tego momentu Ezio krocząc ścieżką zabójcy musi nie tylko pomścić rodzinę, ale i przywrócić pokój, którego od dawna strzegli jego poprzednicy.

„Assassins'c Creed” jest książką powstałą na fali popularności gry pod tym samym tytułem i stanowi odwzorowanie wydarzeń rozgrywających się w wersji elektronicznej. Niestety dla osób, które miały przyjemność zapoznać się z pierwowzorem książka ta będzie stanowiła po prostu formę rozbudowanego poradnika z dołączonymi do niej dialogami. Autor starał się umieścić w wersji papierowej wszystkie wydarzenia mające miejsce w grze, jednocześnie nie poświęcając im zbyt wiele uwagi. Również całkowita znajomość fabuły sprawia, że książka na dłuższą metę jest po prostu nudna. Postacie są płytkie i nie różnią się zbytnio od siebie, do tego dochodzi jeszcze niezbyt dobry język, do którego jednak można się z czasem przyzwyczaić.

Dla osób nie znających gry, niektóre momenty mogą być niezrozumiałe, lub po prostu nie będą w stanie zorientować się, że pod pewnymi wydarzeniami kryje się bezpośrednie nawiązanie do wersji elektronicznej. Dobrym przykładem jest tutaj zakończenie książki, które odkrywa szersze znaczenie, gdy posiadamy wiedzę na temat Animusa.

Niestety również i postać Ezia nie prezentuje się najlepiej. Młody Asasyn wykreowany został na zabójce doskonałego, przy czym autor przedstawił go niemalże jako boga, któremu żaden Templariusz nie jest straszny. Opisy zdobywanie umiejętności niezbędnych do wykonywania kolejnych misji zostały prawie pominięte, w efekcie czego mamy okazję śledzić jedynie efekt końcowy pracy Ezia. Sam sposób eliminowania kolejnych celów odbywa się w sposób szablonowy. Ezio spotyka osobę, która wskazuje mu drogę do celu, robi rozpoznanie, eliminuje cel, wraca i ewentualnie ulepsza swoje uzbrojenie u Leonarda wyposażony w nowo zdobytą kartę kodeksu.

„Assassin's Creed: Renesans” jest niestety pozycją bardzo średnią. Co prawda, mogą po nią sięgnąć zarówno osoby zapoznane z grą, które jednak nie powinny spodziewać się niczego nowego, jak i osoby pierwszy raz stykające się z postacią Ezio, pamiętając jednak, że autor poskąpił przekazania pewnych kluczowych informacji potrzebnych do dokładnego zrozumienia fabuły książki.

14:11, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 stycznia 2012

Tytuł: „Koniec gry”  

Autor: Anna Onichimowska

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 208

Premiera: 26 stycznia 2012r.

Głównym bohaterem powieści jest siedemnastoletni Aleksander. To wrażliwy chłopak, któremu na dodatek udaje się wzbudzić zainteresowanie najładniejszej dziewczyny w całej szkole. W efekcie zostają parą, czym Aleksander zyskuje sobie szacunek w oczach rodziców, a zwłaszcza ojca, który zawsze więcej uwagi poświęcał bratu bliźniakowi Aleksandra – Andrzejowi. Sam Andrzej stanowi zupełne przeciwieństwo miłego i delikatnego chłopaka jakim jest główny bohater. Jest zaangażowany we wszystko, co pozwala oczyścić świat ze „zła”. Jest również zagorzałym przeciwnikiem homoseksualizmu, co jest elementem kluczowym dla tematu książki. Wydawać by się mogło, że życie Aleksandra przybrało właściwą drogą, jednak, jak się okazuje pod wpływem pewnego chłopaka zaczyna on rozważać, czy zastana rzeczywistość jest tym, czego naprawdę pragnie. Być może bycie chłopakiem najbardziej pożądanej dziewczyny w szkole nie daje tyle szczęścia, gdy w życie wdraża się niepewność co do własnych potrzeb i obiektów zainteresowań.

„Koniec gry” jest książka adresowaną do młodzieży, która z racji obranej grupy docelowej przekazuje temat homoseksualizmu w bardzo wyważony sposób. Autorka wykreowała postacie o różnych stopniach tolerancji, dzięki czemu mamy okazję prześledzić cały proces odkrywania własnej tożsamości z różnych perspektyw. Jednocześnie zostawiono wolne miejsce dla czytelnika, który obserwując wewnętrzną przemianę Aleksandra ma możliwość samemu ocenić wszystko na neutralnym gruncie. Relacje z ludźmi zainteresowanymi tą samą płcią nakreślone są w sposób jak najbardziej realny, jednak jednocześnie autorka nie wdraża się szczegółowo w te relacje. Pomaga w tym fakt, iż Aleksander jest jednocześnie narratorem w powieści, co również ułatwia śledzenie odkrywania przez niego jego prawdziwego „ja”.

W czasie pobytu w Londynie, przy pracach w domu i ogrodzie pewnego znanego reżysera oraz w rodzinnym domu podczas rozmów z siostrą dokonują się subtelne zmiany, które na końcu ukazują Aleksandra takim, jakim jest naprawdę. Radość jaką czerpie z tego kim jest oraz wszystkie przykrości z tym związane.

Język powieści jest prosty, dobrze dopasowany do toczącej się akcji oraz do nakreślenia najważniejszych wydarzeń w życiu Aleksandra bez zbytniego wdrażania się w szczegóły. Dla osób, które stawiają pierwsze kroki w tym temacie, będzie to wystarczająca pozycja, którą niewątpliwie szybko się czyta, ze względu prostotę i łagodność, która uprzyjemnia lekturę.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak

Znak

piątek, 06 stycznia 2012

Tytuł: „Dziewczyna z sąsiedztwa”

Autor: Jack Ketchum

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 301

Rok 1958, New Jersey. Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści jest młody chłopak David, który pewnego upalnego dnia łowiąc kraby w pobliskiej rzece spotyka Meg - starszą od niego, śliczną dziewczynę o burzy rudych włosów związanych w koński ogon. Jak się okazuje, Meg razem ze swoją niepełnosprawną siostrą wprowadziła się do swojej kuzynki i jej dzieci, po tragicznym wypadku samochodowym w którym zginęli jej rodzice. Tym samym dziewczyna staje się najbliższą sąsiadką Davida, który z czasem zaczyna coraz częściej gościć w domu obok. Jednak dla sióstr koszmar dopiero się ma się zacząć, gdy osoba pod której opiekę trafiły powoli zaczyna popadać w szaleństwo.

Już na samym początku warto wspomnieć, że pisząc „Dziewczynę z sąsiedztwa” Ketchum wzorował się na prawdziwych losach Silvii Likens, która zmarła będąc katowana i przetrzymywana w nieludzkich warunkach. W powieści to właśnie Meg staje się ofiarą, piętnowaną, poniżaną przez kuzynkę, która pała nienawiścią do swojej płci. W całym tym procesie biorą również udział jej własne dzieci oraz te, z okolicznych domów, zachęcane do torturowania przez kobietę w brudnej sukience, zaciągającą się raz po raz papierosem. David, pomimo początkowej fascynacji brutalnością, jest jedyną osobą, która czuje współczucie. Nie zmieni to jednak faktu, że pozostaje bierny, obserwuje coraz bardziej popadającą w szaleństwo Ruth, jej puste spojrzenie obojętność z jaką krzywdzi Meg jednocześnie utrzymując ją przy życiu.

Bez wątpienia jest to książka okrutna. Autor buduje napięcie przedstawiając nam toczące się wydarzenia z perspektywy Davida co sprawia, że dokładnie wczuwamy się w sytuację w której się znalazł. Musimy patrzeć, chociaż nie chcemy widzieć. Tym bardziej przerażająca jest to, że nie dzieje się to tak naprawdę w zamknięciu. Dzieci przychodzą, odchodzą zafascynowane zadawaniem bólu pod pieczą Ruth. Nie jest to tylko okrucieństwo zamknięte w jednym domu, w obrobię jednej rodziny, to okrucieństwo w którym biorą udział wszyscy.

Pomimo ciężkiej tematyki, jest to pozycja godna polecenia. Postacie wykreowane przez autora są bardzo realne, co tylko wzmaga poczucie niepokoju. Podobnie rzecz ma się w przedstawieniem klimatu tamtych czasów, stylu życia, muzyki, młodzieńczych fascynacji i głównych źródeł rozrywki.

Pomimo, iż nie jest to lektura dla osób bardzo wrażliwych, warto sięgnąć po nią chociażby z tego względu, że pomimo, iż Ketchum stworzył tę historię jedynie we własnym umyśle, to inspiracją dla jego książki były jak najbardziej realne wydarzenia.

20:42, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 stycznia 2012

Bez wątpienia mogę mówić o postępach w stosunku do roku 2010. Udało mi się przeczytać 58 książek z czego zrecenzowałam 57. Podejrzewam, że recenzja tej jednej zbrakowanej pojawi się w najbliższym czasie i w ten sposób uzupełnię zaległości.

Na największą uwagę z książek przeczytanych w 2011 roku zasługuję „Dziewczyna, która pływała z delfinami” autorstwa Sabiny Berman i która stanowiła chyba najmilsze zaskoczenie, tym bardziej, że sięgnęłam po nią bez wcześniejszego rozeznania w temacie.

Nie można też nie wspomnieć o „Siostrzycy” Johna Hardinga, która również gorąco polecam.

Równie ciekawą lekturą okazała się pozycja, którą miałam w planach od bardzo dawna i tym bardziej cieszę się, że udało mi się znaleźć czas na sięgnięcie po klasykę, mowa oczywiście o „Władcy much” Williama Goldinga.

Udało mi się również sięgnąć po książki Trudi Canavan, co okazało się bardzo dobrą decyzją i do czego zachęcam wszystkich niezdecydowanych. Tym bardziej jest to dla mnie ważne, ponieważ miałam również przyjemność spotkać się z samą pisarką.

Najgorzej wspominam nieszczęsne „Wieczne życie” Wolfa Haasa, które bardzo ciężko się czytało ze względu na bardzo chaotyczny styl pisarski autora.

Niestety, nie było mi dane przeczytać kolejnego tomu mojego ukochanego cyklu z agentem specjalnym Aloysiusem Pendergastem, ale mam nadzieję, że w tym roku wydawnictwa odrobią zaległości związane z pojawieniem się kolejnych tomów.

Żeby nie przedłużać napiszę tylko, że mam nadzieję, że w tym roku znajdę więcej czasu na czytanie, czego i również wam życzę.

A na dobry początek, coś miłego dla oka: Bookshelf Porn

22:23, odcien-purpury , Podsumowanie
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
UWAGA!
Przerwa wakacyjna.
Kontakt : kaldorei@op.pl

____________________


____________________


____________________


____________________


2009
2010
2011
2012

____________________



Wszystkich zainteresowanych literaturą oraz mających jakieś niecierpiące zwłoki pytania związane z książkami (chętnie służę pomocą:), jak i wydawnictwa (i nie tylko) zainteresowane współpracą, zachęcam do napisania do mnie na poniższy e-mail:
kaldorei@op.pl

____________________

2012 Reading Challenge

2012 Reading Challenge
Kaldorei has read 26 books toward her goal of 60 books.
hide
____________________



____________________

Sztukateria Antykwariat IRKA ____________________


Lubię czytać
Lubię czytać
Spis moli
Lubię czytać YesBook

____________________


Initium Znak Znak AMEA Media Rodzina Bukowy Las
____________________

____________________




Moje fotografie:
Portfolio


____________________