Z miłości do książek
sobota, 21 listopada 2009

Moje plany czytelnicze na przyszłość, oraz najnowsze nabytki. Cieszę się, że nareszcie udało mi się kupić „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa, na którą już od dawna miałam ochotę, a także coś nowego Stephena Kinga, co w moim wypadku jest dość ciężkie biorąc pod uwagę, że jego książki zajmują już u mnie całą półkę. Teraz wyczekuje na „Krąg ciemności” D. Prestona & L. Childa, który ma swoją premierę 14 grudnia.

  1. „Bez śladu” Harlan Coben
  2. „Bez pożegnania” Harlan Coben
  3. „Cichym ścigałam go lotem...” Joe Alex
  4. „Milczenie owiec” Thomas Harris
  5. "Królowa Potępionych" Anne Rice
  6. "Krew i złoto" Anne Rice
  7. „Spalony Tost” Teri Hatcher
  8. „Desperacja” Stephen King
  9. "Barry Trotter i końska kuracja" Michael Gerber
  10. "Dar widzenia" Dean Koontz
  11. "Duma i uprzedzenie" Jane Austen
  12. "Bractwo Róży" David Morrell
  13. "Fałszerz" Frederick Forsyth

Ciekawe, gdzie ja to upchnę…

czwartek, 19 listopada 2009

„W pierścieniu ognia” Suzanne Collins

Wydawnictwo: Media Rodzina

Fragment "W pierścieniu ognia": Fragment książki

Do wygrania "Igrzyska śmierci #2 - W pierścieniu ognia": Konkurs

 

Od kiedy tylko skończyłam czytać „Igrzyska śmierci” wypatrywałam wszelakich informacji na temat kolejnego tomu z trylogii Suzanne Collins. Gdy już zrobiłam stosowny zakup i zaczęłam czytać pierwsze strony książki, nie mogłam nawet na chwilę przestać. „W pierścieniu ognia” idealnie trzyma poziom pierwszego tomu, nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że drugi tom prezentuje się znacznie lepiej.

W tej części obserwujemy dalsze losy Katniss Everdeen, po zwycięstwie w  Głodowych Igrzyskach, oraz konsekwencje jakie przynosi za sobą jej zachowanie w ostatnich minutach pobytu na arenie, bo jak się okazuje bunt Katniss ma wielki wpływ na sytuacje w dystryktach. Żeby nie robić spojlerów, co jest w przypadku tego tomu dość ciężkie wspomnę tylko, że jego treść obejmuje również przebieg Igrzysk trzeciego Ćwierćwiecza Poskromienia, które są specjalnym widowiskiem rządzącym się innymi prawami. Poznajemy też nowe osoby, których intencje względem głównej bohaterki nie do końca są jasne. Dowiemy się też trochę o tajemniczym trzynastym dystrykcie oraz zagłębimy się w sercowe problemy głównej bohaterki.

O samej książce nie wiele jestem w stanie powiedzieć, bo wszystko sprowadza się do określenia: świetna. Może sprawił to entuzjazm z jakim podchodziłam do tego tomu, a może rzeczywiście fakt, że w książce ciężko jest doszukać się jakiś konkretnych błędów. Mogę napisać tylko tyle, że książkę gorąco polecam osobom zapoznanym z pierwszym tomem, natomiast tym, którzy pierwszy raz stykają się z historią Katniss Everdeen zachęcam do sięgnięcia po „Igrzyska Śmierci”.

 

 

***

Na koniec dodaje zdjęcie przypinki, którą dostałam wraz z zakupem „Igrzysk Śmierci”, niby nic nadzwyczajnego, a i tak cieszy :)

22:04, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (4) »
sobota, 14 listopada 2009

„Barry Trotter i niepotrzebna kontynuacja” Michael Gerber

Wydawnictwo: Mag

Są książki po które sięgamy kierowani jakąś wewnętrzną siłą. Jedną z tych książek był dla mnie właśnie Barry Trotter. Już od jakiegoś czasu marzyłam o czymś lekkim, co będę mogła przeczytać za jednym zamachem, bez jakiegokolwiek głębszego wysilania mózgu. Wybrałam akurat ten tytuł ponieważ osobiście zawsze lubiłam parodię, a że w samym Harrym Potterze jestem dobrze obeznana, więc gdy tylko zobaczyłam dwa tomy Barrego Trottera w Taniej Książce bez chwili wahania je zakupiłam.

Wyjątkowo nie będę tu streszczać treści książki, co powinnam zrobić w przypadku recenzji. Zainteresowanych  przekierowuję do strony: Gildia.pl

Jeśli ktoś zastanawiając się nad zakupem tej książki spodziewa się średniego rodzaju parodii, to niech przygotuje się na to, że w książce dosłownie wszystko podległo przeistoczeniu. Począwszy od imion bohaterów (min. zamiast Severus Sneap jest Serwus Snajper, Lord Voldemort stał się Lordem Vielokontem), samego systemu nauki w Hokpoku, gdzie zabijanie uczniów jest na porządku dziennym, poprzez dość swawolne poczynania uczniów i profesorów.

Humor nie każdemu może przypaść do gustu, ale jeśli są osoby, którym nie przeszkadza fakt, iż ojciec Lona okazał się tak naprawdę homoseksualnym murzynem z białym afro, ani to że jego syn jest w połowie człowiekiem a w połowie psem, ani nawet to, że Hamgryz ma dość spore problemy z zapłatą alimentów (nie będę wnikać w szczegóły) dodając do tego obsceniczne rzeczy jakie robi przed swoją chatą z powodu braku toalety, to zachęcam do zapoznania się z tym tytułem.

Największym plusem tej książki jest moim zdanie dość dobre spostrzeżenie dotyczące przywoływania przez osoby obdarzone talentem magicznym różnych przedmiotów, a dokładnie konsekwencji jakie to ze sobą niesie. Jak się okazuje nie można przywołać danej rzeczy bez sprawienia, że nie zniknie ona w innym miejscu:

„Do środka weszła Herbina, trzymająca w dłoni bezdenny kubek kawy. To proste zaklęcie doprowadziło do bankructwa gumolską firmę Starbucks.

To samo tyczy się posiłków jadanych w Wielkiej Sali, które z prostych przyczyn finansowych nie są tak obfite jakby się mogło wydawać i jak przedstawione zostały w Harrym Potterze.

Na koniec przyznam się, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony książka świetnie parodiuje osoby i sytuacje, ale z drugiej przekracza pewne granice, które dla mnie są bardzo delikatne. Dlatego książkę mogę polecić tym, których nie zraziły wymienione przeze mnie rzeczy (a jest to tylko wierzchołek góry lodowej) i osobom dobrze zaznajomionym z całym cyklem przygód Harrego Pottera i otwartym na nowe doświadczenia.

20:33, odcien-purpury , Książki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 listopada 2009

…czyli jak pachną książki?

Raz w życiu miałam okazję przeczytać e-book. Na tym jednym razie się zakończyło. Rozumiem naturę postępu i nieuniknione wciąganie wszystkiego co materialne i tak przyjemnie namacalne przez wielką otchłań Internetu. Nie będę tutaj mówić o tym, co powinno znaleźć się w wielkiej maszynie zmian, ani o tym, co nie powinno wpaść w jej tryby. Chce powiedzieć o tym, co powinno być w tych dwóch miejscach naraz.

E-booki to symbol wygody. Intelektualnej wygody. Można zmieścić ich niezliczoną ilość na jednej płycie, czy jakimkolwiek innym nośniku danych. Nie zajmują miejsca, nie kurzą się ani nie zaginają im się wirtualne rogi. Tym samym stanowią symbol postępu. Podobnie ma się rzecz z audiobookami, to nie tylko oszczędność miejsca ale i czasu, chociażby z faktu, iż dłużej zajmuje przeczytanie książki, niż odsłuchanie jej w wersji audio.  Problem jednak pojawia się w momencie gdy potencjalny nabywca audiobooka jest typowym wzrokowcem czerpiącym dość wątpliwą przyjemność z faktu, iż nie posiada przed sobą tekstu na którym mógłby „zawiesić oko”. Z kolei część nabywców e-booków narzeka na problemy jakie przysparza ciągłe skupianie się na wirtualnym druku oraz cenę, która powinna być znacząco mniejsza niż tradycyjna lektura. Nie zmienia to faktu, iż są osoby którym użytkowanie książek pod tą postacią nie przeszkadza.

Ja jestem tradycjonalistką, a może po prostu jestem zbyt staroświecka by przyjąć do siebie pewne zmiany. Jednak tak naprawdę  nie liczy się ani czas ani forma, ale przyjemność jaką czerpiemy z czytania. To czy odsłuchamy 30 audiobooków czy przeczytamy 10 książek, nie określa naszego „statusu czytelnika”. Książki to hobby. Inteligentne hobby dla ludzi, którzy potrafią nie tylko czerpać z ilości, ale i z jakości.  To jaką formę lekturę wybierzemy i jakimi będziemy dysponować argumentami na jej poparcie, tak naprawdę nie jest kwestią samego czytania, ale zmian jakie pojawiają się wraz z postępem technologii i jakie odbijają się na rzeczach z którymi codziennie się stykamy.

A ja i tak wolę obudowywać swoje życie namacalną wersją literatury.

07:41, odcien-purpury , Przecinek
Link Komentarze (3) »
czwartek, 12 listopada 2009

Czyli kącik refleksji książkowych.

Zaczęło się dość niewinnie, od odłożenia na miejsce jednej z książek. I wtedy rozległ się ten osobliwy dźwięk, który oznaczał protest mojej półki przed kolejnym opasłym tomem jaki zamierzałam na niej położyć.  By uporać się z problemem postanowiłam zrobić obchód po sklepach meblowych w celu zakupienia  najprostszej, najzwyklejszej wiszącej półki. W pierwszym sklepie przeszłam dwa piętra nie dostrzegając niczego półko podobnego, zirytowana tym faktem poszłam do sprzedawcy i poprosiłam o wskazanie miejsca gdzie takowe się znajdują. Ten oczywiście z wielkim entuzjazmem zaprowadziłam mnie na miejsce i z szerokim uśmiecham wskazał ową „półkę”, jeśli można tak nazwać dwie deski na których maksymalnie zmieszczą się trzy (puste) segregatory i słonik na szczęście. Obeszłam jeszcze dwa sklepy z takim samym skutkiem, by w kolejnym usłyszeć od pani w okienku, że półek nie ma, bo po co? Kto dzisiaj książki czyta?

W tej chwili jestem zmuszona kupować półkę robioną na zamówienie, bo okazuje się że zakup czegoś co jeszcze 5 lat temu nie przysparzało większych problemów dziś wzbudza uśmiech litości u sprzedawców. Jak powiedziała mi jedna osoba: „Droga pani, trzeba kupować e-booki”. Czy naprawdę stan czytelnictwa jest dziś w tak opłakanym stanie?

Na koniec kilka ciekawych modeli znalezionych w Internecie. Tak na pocieszenie.

 

08:06, odcien-purpury , Przecinek
Link Komentarze (11) »
środa, 11 listopada 2009

„Pandora” Anne Rice

Alternatywna recenzja: Merlin.pl

Wydawnictwo: Rebis

Po "Pandorę" sięgnęłam po udanej randce z "Wampirem Lestatem", zachwycona historią Mariusa, którego nasz tytułowy bohater ma okazje spotkać.  Marius wspomina o swojej kochance – Pandorze z którą spędził 200 lat, co spowodowało u mnie natychmiastowe zainteresowanie się tematem tej dwójki.

Książka opowiada historię życia Pandory, która decyduje się na spisanie jej w małej, przytulnej kawiarni w Paryżu końca dwudziestego wieku. Tak oto powstają dwa zeszyty z których to dowiadujemy się o losach bohaterki, o jej rzymskim pochodzeniu, obyczajach panujących za czasów Augusta i Tyberiusza, oraz sytuacji w której decyduje się przybrać imię Pandora. Poznajemy także kult  Izydy oraz związek jaki miał on na przemianę naszej bohaterki. Jest oczywiście i Marius, a wszystko to umieszczone na zaledwie 268 stronach.

Czytając "Pandorę" miałam wrażenie, że dostałam element układanki bez jakiejkolwiek wiedzy czego stanowi on część. Może wpływa na to dość skromna objętość książki i uczucie niedosytu jakie pozostawia po sobie jej zakończenie, pytania na które chciałoby się otrzymać odpowiedzi. Z drugiej strony jako, że część kwestii jest już poruszonych przez Mariusa w „Wampirze Lestacie” oraz „Krwi i Złocie” można przeboleć tak skromne ujęcie historii Pandory. Z tego też powodu książkę polecam tym, którzy zapoznali się chociaż z jednym z tych tytułów, inaczej treść „Pandory” może pozostawić więcej wątpliwości, niż przyjemności.

To co stanowi o zaletach książki jest niewątpliwie doskonałe w mojej opinii wykreowanie charakteru postaci. Wampiry pamiętają swoje życie śmiertelne i bardzo często ciężko jest odnaleźć się im w nowym świecie. Następuje tu zmiana spojrzenia na obecne życie i cel, co w przypadku Pandory prowadzi do sprzeczek między nią i Mariusem. Również ciekawe są poprawki jakie naniosła sama Pandora po przeczytaniu biografii Lestata, dotyczące jej i Mariusza. Dzięki temu dowiadujemy się, że prawda jest różna w zależności od tego kto o niej mówi.

Na koniec dodam tylko, że książkę polecam, ale tylko jako uzupełnienie historii o wampirach dla wszystkich tych, którzy nie mogą się powstrzymać by wiedzieć więcej, oraz dla tych którzy są zapalonymi fanami twórczości Anne Rice – tak jak ja.

Tagi: Anne Rice
18:00, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 listopada 2009

„Igrzyska Śmierci” Suzanne Collins

Alternatywna recenzja: Gildia.pl

Wydawnictwo: Media Rodzina


Książkę nabyłam na 54 Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie, całkiem przypadkowo. Razem z rozdawanymi ulotkami natury wszelakiej, trafił mi się bon zniżkowy na 50% na ten właśnie tytuł, plus przypinka z kosogłosem.Książka po zakupieniu przeleżała 3 miesiące, by wreszcie mieć swoje wielkie 5 minut a raczej jeden dzień, bo w tyle pochłonęłam jej treść.

Igrzyska Śmierci to historia szesnastoletniej Katniss Everdeen, mieszkającej z matką i młodszą siostrą w jednym z 12 dystryktów miasta Panen – powstałego na ruinach Ameryki Północnej. Kapitol będący stolicą i jednocześnie centrum miasta co roku wymusza na mieszkańcach, by z każdego z dystryktów wybrano chłopca oraz dziewczynkę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by ci następnie przystąpili do Głodowych Igrzysk – turnieju na śmierć i życie transmitowanym na żywo w telewizji.

W tej chwili bez bicia przyznam się, że miałam pewne wątpliwości co do tej książki. Może to ze względu na wszechobecnie emitowane przez telewizje reality show, co do których poziomu wolę się nie wypowiadać. Fakt faktem, że już po kilku stronach nie mogłam się oderwać. Postać Katniss od początku przypadła mi do gustu, skonstruowana jest naturalnie i nie odnosi się wrażenia, że cała siła woli jaką przejawia by utrzymać się przy życiu wynika z jej nadludzkich predyspozycji ale z doświadczania zdobytego po śmierci ojca, gdy zmuszona była zaopiekować się matką i młodszą siostrą. Także jej relacje z innymi bohaterami opowieści nie są sztuczne, czego się z początku spodziewałam. Przebieg Igrzysk również nie budzi wątpliwości co do umiejętności pisarskich autorki. Chwile wytchnienia przecinane ciągłym poczuciem zagrożenia i bezsilności wobec władz Kapitolu, zmyślnie przygotowane pułapki zmuszające uczestników do nieuniknionej konfrontacji, formowanie się sojuszy, które w każdej chwili mogą się obrócić przeciwko jednemu z bohaterów. Mamy tu również wiele typów postaci, począwszy od osób dla których udział w Igrzyskach jest zaszczytem a zabicie przeciwnika nie budzi emocji innych niż radość ze zwycięstwa, po osoby słabe bądź unikające konfrontacji, przebiegłe czyhające na chwilę nieuwagi wroga by po cichu podciąć mu gardło bądź wykraść zapasy.

Jedyne wątpliwości może wzbudzić wykreowany wątek miłosny, a raczej pseudo-miłosny, który chwilami zdaje się żyć własnym dziwnym życiem i nie pasuje do niektórych momentów.

Podsumowując Igrzyska Śmierci to naprawdę świetna pozycja, która jako jedna z nielicznych książek potrafi pochłonąć do tego stopnia, że człowiek zapomina o całym świecie. Więc jeśli planujecie przeczytać coś naprawdę dobrego, polecam.

20:26, odcien-purpury , Książki
Link Dodaj komentarz »

Szerze mówiąc nie mam pojęcia jak zacząć bloga. W całym swoim niezbyt długim życiu posiadałam tylko jedego, a wiedza o jego pierwszej notce sięga czarnych i mrocznych odmentów mojej pamięci w które wolę się nie zapuszczać.

Faktem jest, iż blog powstał i mam nadzieję zacznie się rozwijać. Jego tematyki nie trudno się domyślić ze względu na panującą tu wszech-obecno-książkową atmosferę. A przynajmniej mam nadzieję, że taka z upływem czasu tu powstanie.

Co do moich umiejętności recenzenckich, to będzie to dobra okazja by przekonać się ile wiedzy zostało mi jeszcze czasów szkolnych.

Co do samego bloga od dawna planowałam jego założenie, może spowodował to brak partnera do typowo czytelniczych rozmów, a może po prostu chęć podzielenia się wiedzą na temat przeczytanych tomów i opinią na ich temat. Mimo wszystko mam nadzieję, że ten blog przyda się zarówno wam jak i mnie.

12:53, odcien-purpury , Pozostałe
Link Komentarze (1) »
1 ... 11 , 12 , 13
 
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
UWAGA!
Przerwa wakacyjna.
Kontakt : kaldorei@op.pl

____________________


____________________


____________________


____________________


2009
2010
2011
2012

____________________



Wszystkich zainteresowanych literaturą oraz mających jakieś niecierpiące zwłoki pytania związane z książkami (chętnie służę pomocą:), jak i wydawnictwa (i nie tylko) zainteresowane współpracą, zachęcam do napisania do mnie na poniższy e-mail:
kaldorei@op.pl

____________________

2012 Reading Challenge

2012 Reading Challenge
Kaldorei has read 26 books toward her goal of 60 books.
hide
____________________



____________________

Sztukateria Antykwariat IRKA ____________________


Lubię czytać
Lubię czytać
Spis moli
Lubię czytać YesBook

____________________


Initium Znak Znak AMEA Media Rodzina Bukowy Las
____________________

____________________




Moje fotografie:
Portfolio


____________________