Z miłości do książek
czwartek, 18 sierpnia 2011

Tytuł: „Dzienniczek zakręconej nastolatki część 3”

Autor: Renata Opala

Wydawnictwo: Skrzat

Liczba stron: 208

W trzeciej części dzienniczka Joasi będziemy świadkami wydarzeń mających miejsce od końca grudnia po ostatnie dni kwietnia, zapisanych w zeszycie znalezionym w prezencie przez główną bohaterkę pod choinką. Nowy Rok obfituje w nowe przygody i znajomości, chociaż nie zbraknie kilku nierozwiązanych spraw z drugiej części zapisków. Tak, jak poprzednio na klamce drzwi pojawią się kwiatki z karteczką wskazującą, że jest to podarunek dla Asi, co sprawi, że adresatka zacznie jeszcze poważniej zastanawiać się nad tajemniczym wielbicielem. Na dodatek jeden z chłopaków z klasy Joasi dość często odprowadza ją i koleżanki pod same drzwi, chociaż jest mu całkowicie nie po drodze. Na rozterki sercowe nie może również narzekać mała Mysia, która na dodatek stara się zrozumieć, fakt, że jej tata poszedł do nieba. Czy nie będzie mu tam smutno samemu? I czy pozna Mysię, tam z góry, skoro prawie jej nie widział?

Bohaterowie opisów Joasi nie ulegają większym zmianom. Ludwika dalej rozwija swe zainteresowania sportowe, tata ćwiczy rozgrywki szachowe a mama zajmuje się domem i uczęszczaniem na kursy. Niestety klasie Asi przyjdzie się pożegnać z Mirellą, która przeprowadza się do miasteczka na Dolnym Śląsku.

W tej części również nie zabrakło poruszenia kilku wartościowych kwestii, których jest nawet więcej niż w poprzednich dwóch tomach. Chociażby wspominany już problem Mysi ze zrozumieniem śmierci bliskiej osoby, również problem dojrzewania z jakim zmaga się powoli Asia oraz dużo, dużo innych, które związane są często z małymi, początkowo nierzucającymi się w oczy sytuacjami. Nie brakuje również rysunków, które uprzyjemniają czytanie zapisków autorki dzienniczka i stanowią bardzo miły dodatek wizualny książki.

Jeśli ktoś ma za sobą lekturę pierwsze i drugiej części „Dzienniczka zakręconej nastolatki” to na pewno nie trzeba go przekonywać do sięgnięcia po kolejne części. Pozostałe osoby zachęcam do zapoznania się od pierwszego tomu z przygodami sympatycznej Joasi i jej rodziny.

 

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Skrzat

SztuketerSkrzat

17:29, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (4) »
środa, 17 sierpnia 2011

Na półce zalega stos książek, jednak nie przeszkodziło mi to w zaopatrzeniu się w nowe pozycje. Z racji tego, że książki (zawłaszcza kupowane hurtowo) stanowią dość duży wydatek postanowiłam ograniczyć się do kupowaniu wydań kieszonkowych oraz na promocjach. Wakacje przesiedziałam w domu i będę kontynuować ten stan rzeczy z racji niezadowalającej pogody oraz mojego głęboko zakorzenionego zamiłowania do siedzenia w domu. A oto dość skromy zakup oraz kilka egzemplarzy recenzenckich.

  1. „Klub Dumas” Arturo Perez-Reverte – z empik.com. Na podstawie tej książki powstał film z Johnnym Deppem „Dziewiąte wrota”, który dawno, dawno temu oglądałam, więc postanowiłam wreszcie zapoznać się z wersję papierową.

  2. „Wyznanie gejszy” Arthur Golden – empik.com. Kolejna książka na której zakup zdecydowałam się z racji obejrzanego wcześniej filmu.

  3. „Gra anioła” Carlos Ruiz Zafón – empik.com. Po udanej lekturze „Cienia wiatru”

  4. „Trzech panów w łódce, nie licząc psa” Jerome K. Jerome – empik.com. Klasyka humoru angielskiego z XIX wieku.

  5. „Wybrana” P. C. Cast + Kristin Cast – od sztukater.pl

  6. „Dobry człowiek” Andrew Nicoll – jw.

  7. „Paradoks bazyliszka” Andrzej Żak – jw.

Na koniec zapowiedziany koci bonus. Kot został przygarnięty na początku lipca mając 6 tygodni i od razu po przyniesieniu do domu za miejsce odpoczynku wybrał sobie półkę z książkami. Problem stanowił wybór odpowiedniego imienia nad którym myślałam razem z mamą od kilku dni aż do czasu, gdy podczas robienia porządków w książkach kociak okazał swe ogromne zainteresowanie „Wielkim Mistrzem” Trudi Canavan i w efekcie otrzymał na imię Akkarin. Poniżej umieszczam dwa zdjęcia, które nie są zbyt dobrej jakości z racji tego, że kociak nie jest w stanie usiedzieć spokojnie w miejscu, nawet podczas snu wykonuje całą serię wymachiwań łapami :)

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Tytuł: „Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz”

Autor: Lisa See

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 352

Trzeciego roku panowania cesarza Daoguanga na świat przyszła Lilia, która z racji urodzenia stanowiła jedynie „bezużyteczną gałązkę”. Jako kobieta nie była w stanie przedłużyć istnienia własnej rodziny, a jedynie tej, do której wchodziła po ślubie. Obowiązkiem jej, jak i innych kobiet niskich statusem było okazywanie szacunku mężczyznom, obsługiwanie ich, gdy wracali z całego dnia w polu oraz ograniczanie myśli i obowiązków do świata wewnętrznego – świata składającego się często z tylko jednego pokoju w którym kobiety mogły haftować, tkać i śpiewać. Dla Lili jednak los okazał się szczęśliwy. Jej życie zostało związane się z inną dziewczyną tworząc między nimi więź zwaną laotong, łącząc je węzłem przyjaźni w którym miłość jest silniejsza i trwalsza niż ta, występująca między małżonkami.

Książka w dużej mierze opisuje kulturę i tradycje dotyczące życia w Chinach początku XIX wieku. Dokładnie opisany został proces krępowania stóp, któremu poddawane były młode dziewczynki, by osiągnąć w dorosłości idealną długość 7cm. Takie stopy nazywane były „złotymi liliami” i stanowiły jeden z najważniejszych walorów przy wyborze małżonki. Kobiety, których stopy nie zostały skrępowane z racji niskiego urodzenia zostawały służącymi, lub pomagały mężczyznom w pracy na polu. Sam proces krępowania był niezwykle bolesny, a z powodu powikłań w całych Chinach umierała jedna na dziesięć dziewczynek poddawana temu zabiegowi.

Kolejną ważną rzeczą stanowiło sekretne pismo kobiet zwane nu shu, była to jedyna forma komunikacji, która stanowiła w miarę bezpieczny sposób wymiany między sobą informacji. Mężczyźni mieli własne pismo i nie interesowali się pismem kobiet z powodu założenia, że kobiety nie mają sobie nic ciekawego do przekazania, jako, że w ich oczach stanowiły często coś gorszego od zwierząt. Również główna bohaterka oraz jej laotong Kwiat Śniegu posługują się nu shu, przekazując sobie informacje na wachlarzu, który stanowił symbol ich związku.

Książka została podzielona działami odpowiadającymi dojrzewaniu kobiety i wchodzeniu przez nią na nową drogę życia. Mamy tu Dni Córki, Dni Upinania Włosów, Dni Ryżu i Soli oraz Spokojnego Siedzenia. Każdy z tych rozdziałów dokładnie opisuje tradycyjne obrzędy towarzyszące wydawaniu kobiety za mąż, pochówku zmarłych, przesądów związanych z duchami oraz wszystkim zaleceniom poprzez modlitwy, rodzaj pożywienia, jak i zioła, które miały pomóc kobiecie w wydaniu na świat syna. Tak więc, dowiadujemy się między innymi, że jesień to najlepsza pora na krępowanie stóp, wiosna najlepiej nadaje się na rodzenie dzieci, a wzgórze, które owiewane jest lekkim wiatrem, stanowi zgodnie z fengshui najlepsze miejsce na cmentarz.

Długo można by wymieniać wszystkie kwestie kulturowe poruszone przez autorkę, ponieważ ich ilość momentami zdaje się przyćmiewać nawet główną fabułę powieści. Na pewno niektóre wątki, jak chociażby opis krępowania stóp są dość drastyczne, jednak dzięki temu nieszczędzeniu czytelnikowi szczegółów, możemy dokładnie zagłębić się w panujące zwyczaje i przybliżyć się do tamtych czasów. Z racji tak bogatych opisów tradycji zaliczam tę książkę do jednych z ciekawszych pozycji z jakimi do tej pory miałam styczność i polecam wszystkim gotowym zmierzyć się z ciężkim losem kobiety w Chinach w XIX wieku.

Tagi: Lisa See
15:40, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (13) »
wtorek, 09 sierpnia 2011

Tytuł: "Gentlemani"

Autor: Klas Ostergren

Wydawnictwo: Dodo Editor

Liczba stron: 502

Powieść „Gentlemani” została po raz pierwszy wydana w 1980 roku w Szwecji zyskując w niedługim czasie miano jednego z najważniejszych dzieł literackich ostatnich 30 lat. Ta niezwykła pozycja stanowiąca połączenie elementów typowych dla powieści pikarejskiej, sensacyjnej oraz wywodzących się z sag staroislandzkich to jedna z wielopoziomowych historii dająca się poznać mnogością rozważań filozoficznych, moralnych oraz doskonale zarysowanych przekrojem społeczeństwa zawartym w prawie czterech dekadach.

W dusznym, ciemnym mieszkaniu w którym noc jest stale potencjalnie obecna Klas Ostergren spisuje historię braci Morgan. Henry'ego, anachronicznego gentlemana osamotnionego w świecie, nałogowego kłamce, marzyciela o uzdolnieniach bokserskich, tworzącego niezmiernie od lat twe wielkie muzyczne dzieło Europa, wietrzejące fragmenty oraz jego młodszego brata Lea, uzdolnionego poety cechującego się stoickim dystansem do świata, dla którego prawda stanowi jeden z kamieni węgielnych tradycji filozoficznej. Historia tych dwóch gentlemanów zaczyna się od włamania do mieszkania Klasa, który po tym, jak poznaje Henry'ego w klubie bokserskim postanawia zostawić za sobą wspomnienia i pustkę otaczające ogołocone mieszkanie i wprowadza się do domu, który od tego momentu zawsze będzie domem braci Morgan.

W przypadku „Gentlemanów” mamy do czynienia z książką, która dogłębnie porusza wnętrze człowieka, zagłębiając się w ludzkiej degradacji, zarówno fizycznej, jak i moralnej. Historia spisana przez Klasa, to również historia jego samego – mężczyzny, który ulega urokowi notorycznego kłamcy, który nigdy nie chce poznać prawdy. Prawie każde słowo, jakie zawiera się w jego dziele to subiektywny opis przeżyć Henry'ego, które nieraz stabilnością przypominają domek z kart. Wszystko to, począwszy od dzieciństwa braci Morgan, jednocześnie zahacza o kwestie społeczne, militarne, afery polityczne, które nawet częściowo odkryte wciągają człowieka w świat pełen samobójstw i zaginionych ludzi, często kryjących się za surrealistyczną otoczką.

To również powieść o artyzmie. Pisarskim spełnieniu w którym można czuć się realnie, będąc uczestnikiem, a nie obserwatorem. O byciu outsiderem, zbierającym najpiękniejsze okazy roślin, by potem patrząc na ich wiecznie utrwalone w zielniku piękno napisać wiersze zamknięte w trzech tomikach Zielnik, Świętoszkowate krowy oraz Wspinaczka po elewacjach i inne hobby. Warto wspomnieć o tych pracach młodszego z braci Morgan, ponieważ z każdej z nich Klas przytacza fragment, jednocześnie poddając je gruntownej interpretacji, dzięki której widać przemianę jakiej uległ autor na przestrzeni lat w poczuciu fundamentalnej kruchości ludzkiego życia.

Jest to jedna z najlepiej i najciekawiej napisanych książek z jakimi miałam przyjemność dotychczas się zapoznać. Bez wątpienia nie jest to łatwa pozycja, zwłaszcza, jeśli chcemy zgłębiać każdy aspekt, każdej dziedziny, jednak satysfakcja jaka płynie z lektury może być porównywalna tylko z ogromem pracy i niezwykłym kunsztem autora, jaki zawarł w tej powieści.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Dodo Editor

SztuketerDodo Editor

20:21, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (6) »
niedziela, 31 lipca 2011

Tytuł: „Dzienniczek zakręconej nastolatki cz. 2”

Autor: Renata Opala

Wydawnictwo: Skrzat

Liczba stron: 224

W drugim tomie przygód sympatycznej Joasi dowiemy się jak potoczyły się jej losy po przerwie wakacyjnej. Powrót do szkoły niesie ze sobą nie małe zaskoczenie. Okazuje się, że w klasie pojawiła się nowa dziewczyna Mirella, która na dodatek sprawia wrażenie dość zamożnej osoby. Dlaczego jednak nie pojawia się czasem w szkole, a innego dnia prawie zasypia na lekcjach? Asia razem z przyjaciółkami snuje różne przypuszczenia, ale prawda okazuje się być jak zwykle bardzo skomplikowana.

Oprócz tajemnicy jaką skrywa szkolna koleżanka, staniemy przed jeszcze jedną zagadkową kwestią. Otóż okazuje się, że ktoś zostawia pod drzwiami kwiaty z karteczką zaadresowaną do głównej bohaterki. Czyżby jakiś nieśmiały wielbiciel? Będziemy mieć również okazję spotkania się ze znaną z pierwszego tomu Mysią oraz jej mamą, które będą często gościły razem z psem Rubinem w domu Muszyńskich. Ludwika – starsza siostra Asi – będzie miała okazję wziąć udział w ważnych zawodach pływackich, a ponadto zapisze się na lekcje tańca, na których pozna pewnego miłego chłopaka.

Tak, jak w poprzedniej części zapiski Joasi niosą z sobą nie tylko opis sytuacji, których świadkiem jest główna bohaterka, ale również subtelnie poruszają pewne ważne sprawy. Między innymi pojawia się kwestia patriotyzmu, gdy Joasia uczestniczy w obchodach 11 listopada, niesienia pomocy, gdy razem z klasą składają się na potrzebujących z Kamerunu, dokąd wyjechała ich siostra ucząca w poprzednich latach religii oraz pierwsze trudy zrozumienia świata, które zaczyna odczuwać Mysia.

Książka świetnie nadaje się dla dzieci i podobnie jak pierwszy tom jest lekka, zabawna, ale również pouczająca. Dodatkowo rysunki pojawiające się na stronach uprzyjemniają czas spędzony z książką i na pewno nie pozostawią żadnego młodego czytelnika obojętnego na dalsze przygody Joasi.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Skrzat

SztuketerSkrzat

17:06, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 lipca 2011

Tytuł: „Złodziej magii”

Autor: Sarah Prineas

Wydawnictwo: Jaguar

Liczba stron: 400

Conn zamieszkujący najgorszą i zarazem najbiedniejszą z części miasta zwanej Zmierzchem, zajmuje się drobnymi włamania oraz kradzieżami kieszonkowymi. Pewnego dnia spotyka idącego samotnie ulicą starca, który w oczach chłopca staje się idealną ofiarą. Na nieszczęście przedmiot który zwinnie wyciąga z kieszeni mężczyzny okazuje się być kamieniem w którym magowie gromadzą całą swoją energię magiczną, noszącym nazwę locus magicalicus. Nagły rozbłysk magii zwraca uwagę starca, który chwyta Conna i z zaskoczeniem stwierdza, że kamień nie zabił chłopca, co powinno mieć miejsce w każdym innym wypadku. Tak oto ze zwykłego złodzieja i włamywacza Conn staje się uczniem Nevery'ego – maga, który przed dwudziestoma laty został skazany na wygnanie z miasta. Jednak nie tylko edukacja zajmie czas potężnego maga, ponieważ Wellmet grozi kryzys związany z nagłym spadkiem poziomu magii, bez której żadne miasto nie jest w stanie dłużej przetrwać.

Z racji tematyki, w książce poświęcono trochę miejsca samej istocie magii, przedstawiając dwa traktaty mówiące o prawdopodobnej przyczynie kumulowania się jej ładunku w danym miejscu, jak i jej zbawiennym wpływie na rozwój handlu, prace fabryk oraz samą pogodę. Przedstawiona została również szkoła dla zamożnych studentów i osób o potencjale magicznym nosząca nazwę Academicosu, w której między innymi składuje się ogromne ilości kamieni, które w przyszłości mogą okazać się locusem magicalicusem któregoś z początkujących magów. Wątek poszukiwania kamienia gromadzącego moc, zajmuję ważną pozycję w książce, ponieważ tylko dzięki odnalezieniu swojego locusa magicalicusa Conn będzie mógł kontynuować naukę w Academicosie oraz liczyć na większe zainteresowanie ciągle zajętego swoimi sprawami mistrza Navery'ego.

Ta pełna magii książka przeznaczoną jest dla młodszych czytelników i z racji takiego doboru grupy wiekowej książki napisana jest prostym językiem, który przenosi nas od punktu do punktu dalej, w głąb fabuły. Postacie są ciekawie skonstruowane, chociaż nie dowiadujemy się o nich i ich przeszłości zbyt wiele. Jedyne informacje jakie autorka odkrywa przed czytelnikami łączą się bezpośrednio z postępem w fabule, niestety nie zostawiając nam nic poza tym.

Na uwagę zasługuje również wydanie książki. „Złodziej magii” opatrzony jest przy każdym początku rozdziału obrazkiem oraz na końcu wpisem z dziennika Navery'ego, często urozmaiconym fragmentami listów oraz informacją zapisaną za pomocą alfabetu runicznego Wellmet, który znajduje się w całości na końcu książki. Znajdziemy tam także spisy postaci i miejsc występujących w powieści, z krótkimi opisami oraz dwa przepisy na stanowiące nieodłączny element przygód głównego bohatera biszkopty, zapisane w dwóch wariantach „Biszkopty Beneta” oraz „Biszkopty Conna”.

Na koniec warto dodać, iż książka stanowi bardzo przyjemną i bardzo relaksującą lekturę, która na pewno spodoba się młodszym czytelnikom, ale również i starszym osobom, chcącym miło spędzić czas w towarzystwie sympatycznego złodzieja, magii i oczywiście nieodzownych biszkoptów. Gorąco polecam.

 

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Jaguar

SztuketerJaguar

19:35, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (4) »
czwartek, 28 lipca 2011

Na początek chciałam podziękować za nominację „One Lovely Blog”, którą otrzymałam od miqaisonfire, avo_lusion, sarenkasarna i mrs8lianell :)

 

A oto 7 informacji o mojej osobie:

  1. Mam ogromną słabość do latte macchiato i jeśli tylko nadarza się okazja, plądruje wszystkie możliwe kawiarnie w poszukiwaniu tej kawy.

  2. Bardzo często mówię do siebie. Najczęściej w myślach, co pozwala mi zastanowić się nad problemami i dobrze wpływa na tworzenie nowych teorii. Jeśli nie ma nikogo w domu - dzielę się pomysłami z kotem, bądź królikiem.

  3. Jestem strasznym domatorem i ciężko wyjść mi z domu. Podejrzewam, że nawet wizja kataklizmu, albo najazdu kosmitów nie wykurzyłaby mnie z mojej twierdzy.

  4. Szybko tracę cierpliwość.

  5. Nie umiem i nie cierpię gotować. Mam już na swoim koncie kilka podpalonych ścierek i rękawic kuchennych.

  6. Mój ideał mężczyzny to główny bohater książek duetu D. Preston & L. Child – Aloysius Pendergast.

  7. Mam słabość do rzeczy eleganckich. Nie lubię jaskrawych kolorów i za wszelką cenę ich unikam. Nie lubię również robić zakupów w sklepach z odzieżą/butami.

 

Jako, że powinnam dodać informację o moim równie ogromnym lenistwie postanowiłam zostawić zabawę otwartą, zwłaszcza, że z tego co widzę nominacje pojawiły się na dużej ilości blogów. Jeszcze raz dziękuję wszystkim :)

13:43, odcien-purpury , Pozostałe
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 lipca 2011

Tytuł: „Kanalie też mają dusze”

Autor: Marie-Angel Carre

Wydawnictwo: Promic

Liczba stron: 192

Oparta na faktach historia młodego chłopaka, który żyjąc razem z matką poznał smak życia bez miłości, pieniędzy oraz ojca. Opuszczony, pełny złości, staczający się coraz bardziej w mrok nałogów i obojętności, postanawia zakończyć swój przygnębiający żywot. Jednak na jego drodze staje zaledwie dwudziestoletni Marie-Angel Carre, który postanawia pomóc chłopcu w jego trudnej wędrówce, by na końcu ścieżki wiodącej do szczęścia mógł odnaleźć Boga.

Historia przemiany Gabriela okazuje się być przedstawiona w formie bardzo krótkich epizodów, między którymi roztacza się ogromne morze przemyśleń Brata Carre. Fakty ograniczają się do kilku rozmów po których wyrasta mur słów, z formy bardziej przypominający panegiryk adresowany do Boga i Chrystusa, niż opis rzeczywistych zmian zachodzących pod wpływem bożego natchnienia. Pochwalny ton niesie się po wszystkich stronach i z racji tego już w dość krótkim czasie staje się lekko męczący. Autor sprawia wrażenie zamroczonego entuzjasty, który zapomina o chronologii, oraz o nadawaniu znaczenia ciągłości wydarzeń a nie tylko pojedynczym sytuacjom, które być może dopiero w szerszym kontekście byłyby całkowicie zrozumiałe dla osoby postronnej.

Z racji tej formy, książka jest raczej adresowana do osób, które religie postrzegają jako równie silną dawkę szczęścia i które potrafią trwać w tym szczęściu równie silnie co sam autor. Jeśli nie zniechęci je ilość zachwaleń oraz ciągle rozczulanie się nad Gabrielem, to będą w stanie odnaleźć w tej książce historię pięknej, wewnętrznej przemiany, która chociaż opisywana poprzez całkowicie subiektywne przemyślenia Brata Carre, może w jakiś sposób natchnąć do zastanowienia się nad darem współczucia i pomocy, który jest przecież po to, by dzielić się nim z potrzebującymi.

Natomiast zarówno osoby stawiające pierwsze nieśmiałe kroki w dziedzinie tego rodzaju literatury oraz osoby, cechujące się raczej realistycznym spojrzeniem na dokonujące się w świecie zmiany powinny raczej zacząć od odrobinę mniejszego ładunku religijnego entuzjazmu.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Promic

SztuketerPromic

22:04, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (7) »
wtorek, 19 lipca 2011

Tytuł: „Dzienniczek zakręconej nastolatki”

Autor: Renata Opala

Wydawnictwo: Skrzat

Liczba stron: 181

„Dzienniczek zakręconej nastolatki” to zabawna i poruszająca historia uczęszczającej do szkoły podstawowej Joasi, która zapisuje w swoim dzienniczku wszystkie wydarzenia rozgrywające się w jej życiu. Tak oto dzięki relacji sympatycznej dziewczyny poznajemy całą jej rodzinę składającą się z starszej siostry Ludwiki, spokojnej i zawsze opanowanej mamy oraz taty przygotowującego się do turnieju rozgrywek szachowych. Z zapisów dowiemy się również o Mysi, małej dziewczynce chorej na chłoniaka, którą Joasia spotyka razem z babcią podczas czytania dzieciom w szpitalu książek. Nie zabraknie również miejsca dla starszej i ekscentrycznej pani Petroneli Kossobudzkiej, której Joasia razem z siostrą kupują biały ser dla jej małej gromadki psów. Na koniec poznamy także Tomka, który jak się okazuje dość często obdarza główną bohaterkę tajemniczym uśmiechem.

Książka przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników, łącząc w sobie dużą dawkę humoru oraz poruszających za serce wydarzeń.

„Mama jest [..] spokojna, opanowana. To wszystko przez ten KURS RADYKALNEGO WYBACZANIA. Nie bardzo wiem, czego tam uczą, ale raz w tygodniu wychodzi na trzy godziny i wraca niczym anioł. Jeszcze parę lekcji i żywcem pójdzie do nieba”

To połączenie doskonale pokazuje zabawną i nieraz odrobinę zadziorną naturę Joasi, która jednak w potrzebie nie opuszcza swych najbliższych i zawsze stara się pomóc w rozwiązaniu problemu. Obserwujemy jak kibicuje swojej siostrze na zawodach pływackich, by potem w skrytykować jej ozdobione kolorowymi kamykami japonki. I na zamianę. Ludwika od czasu do czasu wychodzi z domu, podejrzanie ładnie ubrana, nie mówiąc nikomu o celu wizyty, co z kolej ma jej za złe Joasia, bo przecież siostry powinny trzymać się razem i nie mieć przed sobą sekretów.

Proste niesnaski, zawsze znajdują rozwiązanie i nikt nie pozostaje obojętny na nieszczęście drugiej osoby, choćby sam miał zrezygnować z czego dla siebie. To naprawdę bardzo optymistyczna, bardzo poruszająca i zabawna historia, która idealnie nadaje się dla dzieci rozpoczynających swoją przygodę z literaturą. Polecam zarówno najmłodszym, jak i nieco starszym. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Skrzat

SztuketerSkrzat

12:41, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (7) »
niedziela, 17 lipca 2011

Tytuł: „Dzień dobry, Irene”

Autor: Carole Nelson Douglas

Wydawnictwo: Bukowy Las

Liczba stron: 384

„Dzień dobry, Irene” to drugi tom opisujący przygody znanej już z „Dobranoc, panie Holmes” śpiewaczki operowej, detektyw oraz jedynej kobiety, której udało się przechytrzyć sławnego Sherlocka Holmesa. Irene, razem ze swoim świeżo poślubionym mężem Godfreyem oraz niezastąpioną przyjaciółką Penelope Huxleigh spędzają miło czas w Paryżu, spacerując i zwiedzając najznakomitszych krawców, gdy przypadkowo staje się ona świadkiem wyłowienia z Sekwany zwłok mężczyzny. Jak się okazuję zmarły ma na ciele tatuaż, który już wcześniej dany było widzieć Irene i Nell, przy okazji prowadzenia innej sprawy. Badając pojawiające się tropy trafiają w końcu na młodą dziewczynę, która próbowała odebrać sobie życie po tym, jak została uprowadzona przez tajemniczych mężczyzn oraz poznają przyszłą księżną Monako, która prosi Irene o pomoc w ustaleniu tożsamości tajemniczego szantażysty. Na samym końcu tej podróży okazuje się, że wszystkie wątki zaczynają powoli łączyć się w całość i właśnie wtedy na scenę niespodziewanie wkracza Sherlock Holmes.

Tak, jak w poprzednim tomie narratorką powieści jest Penelope Huxleigh, sierota po pastorze, którą wzięła pod opiekę Irene, gdy ta błąkała się po ulicach Londynu. Dzięki temu zabiegowi Irene, zupełnie jak sam Sherlock Holmes opisywany przez dr. Watsona, pozostaje postacią owianą mgłą tajemnicy, której niezwykle skuteczne metody prowadzenia śledztwa zostają odkryte dopiero w punkcie kulminacyjnym, trzymając cały czas czytelnika w niepewności. Początkowo zagadka przed której rozwiązaniem staje słynna diwa operowa przypomina kłębek splątanych z sobą różnorodnych nici, które powoli ukazują się jako odrębne historie, chociaż mające wspólny początek. Z chaosu wyłania się ład i już na ostatnich stronach przy wielkiej przemowie i wskazaniu winnego można się domyśleć kto stoi za wszystkimi morderstwami. Nie oznacza to jednak, że cały wątek kryminalny nie dorasta do pięt temu, znanemu z przygód słynnego detektywa, chociaż metody Irene w dużej mierze pozostają tajemnicą.

W tym tomie autorka postanowiła doprowadzić również do otwartej konfrontacji pomiędzy Irene a Sherlockiem Holmesem, czego zabrakło w pierwszym tomie powieści. Tak więc, będziemy świadkami prawie otwartego starcia dwóch niezwykle bystrych detektywów. „Prawie”, ponieważ pomimo niezwykle błyskotliwego umysłu Sherlock pozostaje zaledwie tłem po którym porusza się piękna primadonna.

Nie brakuje tu nagłych zwrotów akcji, chłodnej dedukcji, pojedynków szermierczych oraz całej masy ciekawostek, jak chociażby historia L'Inconnue de la Seine, co tylko zachęca do dalszego wdrażania się w przygody niezwykle utalentowanej Irene Adler. Polecam zarówno fanom Sherlocka Holmesa, jak i osobom, które po prostu lubią dobrze napisaną powieść kryminalną.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Bukowy Las

SztuketerBukowy Las

niedziela, 10 lipca 2011

Tytuł: „Dziewczyny z Hex Hall. Diable szkło”

Autor: Rachel Hawkins

Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 321

Po dość niespokojnym roku spędzonym w Hekate Hall, Sophie nadal przekonano o słuszności poddania się Redukcji, wyjeżdża razem z najlepszą przyjaciółką Jenną, posiadającym niezwykłe zdolności lecznicze Calem oraz swoim ojcem do Londynu. Na miejscu okazuje się, że trafia nie tylko na członków Rady, gotowych przekonać ją do zrezygnowania z rytuału mającego pozbawić ją mocy ale również na dwójkę młodych demonów, które nie pamiętają nic ze swojego przeobrażenia. Wakacje jednak nie zapowiadają się spokojnie, ponieważ Oko nie śpi i szykuje kolejny zamach, a w raz z nim Sophie będzie zmuszona stanąć twarzą w twarz z czyhającym na jej życie – Archerem Crossem.

W „Diablim szkle” akcja całkowicie oddala się od środowiska akademickiego, jakie królowało w pierwszym tomie, przenosząc się do ogromnego domu na obrzeżach Londynu w którego wnętrzu czai się nie jeden mroczny sekret. Tajemnicza i niebezpieczna księga trzymana pod najsilniejszymi zaklęciami obronnymi, ukazujący się od czasu do czasu duch Elodie, który w niepokojący sposób daje znać, że nie jest tylko ulotnym wspomnieniem dziewczyny, którą kiedyś była, a także pojawiające się cały czas pytanie – kto i w jaki sposób stworzył nowe demony?

W tej części bez wątpienia jest więcej zwrotów akcji. Fabuła nabiera dynamizmu, tak, że pod koniec książki mamy wrażenie, że do tej pory płynęliśmy spokojnym strumieniem pełnym rozterek i wewnętrznych przemyśleń głównej bohaterki, by na koniec wpłynąć w istny wodospad nowych, zaskakujących faktów. Autorka postarała się by dotychczasowe poczucie solidnego gruntu pod nogami zostało zastąpione poczuciem niepewności w którym nie można być pewnym kto jest przyjacielem a kto wrogiem.

Dużo dowiadujemy się o samej Radzie, o demonach oraz obyczajach panujących w magicznym świecie. Niestety jeszcze w tej części poskąpiono nam dokładniejszych informacji na temat L'Occhio di Dio w zamian jednak, otrzymujemy garść faktów dotyczących dzieciństwa Archera. Również tytułowe Diable szkło, które jako jedyne jest w stanie zabić demona występuje znacznie częściej i to zazwyczaj zbyt blisko Sophie, która ma niezwykłą tendencję do pakowania się w kłopoty.

Dla osób, które dobrze odebrały pierwszy tom kontynuacja będzie stanowić równie przyjemną lekturę. Jest ciekawa, z jeszcze większą ilością nagłych zwrotów akcji i sarkastycznych komentarzy Sophie. Bez wątpienia znajdziemy w niej wszystko to, na co można liczyć w dobrze napisanej kontynuacji. Polecam.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Otwarte

SztuketerOtwarte

20:51, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (10) »
czwartek, 07 lipca 2011

Tytuł: „O tym, co gryzie biskupa. Anegdoty o purpuratach, świętych i papieżach”

Autor: Giusa Bedetti

Wydawnictwo: Promic

Liczba stron: 128

Ta mała, licząca sobie zaledwie 128 stron książeczka, to zbiór podzielnych tematycznie anegdot, których bohaterami są osoby bezpośrednio związane z życiem religijnym, a tym samym z Bogiem. Biskupi, święci, papieże, ale również zwykli księża często przestawiający swe poglądy w sposób okraszony odrobiną śmiechu, który pozwala spojrzeć na kapłaństwo jako powołanie, które daje radość i cechuje się dużym poczuciem humoru.

Na „O tym, co gryzie biskupa” składają się cztery części tekstu mówiące kolejno o: bogactwie i ubóstwie, o pokorze i pysze, o szczęściu i cierpieniu oraz o grzechu i cnocie. W każdej z nich przedstawiony jest różny rodzaj humoru. Począwszy od zwykłego i prostego śmiechu, po taki, którego zadaniem jest jednocześnie trącić w człowieku struny, których dźwięk ma zmusić nas do refleksji.

„Biskup Paryża, Affre, opowiadał, że w jednej parafii jego diecezji jest zbezczeszczona kaplica. Proboszcz postanowił wykorzystać starodawne tabernakulum do przechowywania dokumentów i pieniędzy. Kierując się ostrożnością, umieścił przed tabernakulum kartkę z napisem: Dominus est in loco (W tym miejscu jest Pan).

Pewnego dnia zastał tabernakulum puste i nową kartkę: Resurrexit, non est hic (Już Go nie ma. Zmartwychwstał)...”

W tym specyficznych rodzaju humoru powinny odnaleźć się i osoby w żaden sposób nie związane z ugrupowaniami religijnymi. Niektóre anegdoty cechuje pewna uniwersalność, która ma odzwierciedlenie w życiu każdego człowieka, schodząc bardziej na kwestie etyczne, chociaż ciągle poruszające temat Boga. To, że każda anegdota jest przedstawiona, jako zwięzły, krótki tekst dodatkowo wpływa na pozytywny odbiór tej książki, ograniczając treść do przedstawienia sytuacji oraz „serca” historii, które czytelnik sam odkrywa.

Książka stanowi również ciekawą pozycję z racji tego, że przedstawia pewną ciekawostkę historyczną na temat postaci, które są znane nie tylko w kręgach religijnych, ale na całym świecie bez względu na wyznanie. Między innymi możemy przeczytać tu o Michale Aniele, Św. Teresie z Avila, Św. Franciszku Salezie, Ojcu Pio i innych.

Zbiór ten, na pewno można zaliczyć do jednych z tych książek, które ze względu na swoją specyficzną tematykę nie przed każdym odkryją takie same wartości. Na całe szczęście zróżnicowanie treści, pomimo często wątku przewodniego – Boga, powinno zwrócić uwagę również osób, które rzadko sięgają po tego typu literaturę. Przystępna forma dodatkowo ułatwia oswajanie się z przekazem, chociaż w ostateczności kwestia tego, czy znajdziemy w niej coś dla siebie zależy wyłącznie od nas.

Książkę otrzymałam od portalu Sztukater / wydawnictwo Promic

SztuketerPromic

20:45, odcien-purpury , Książki
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
UWAGA!
Przerwa wakacyjna.
Kontakt : kaldorei@op.pl

____________________


____________________


____________________


____________________


2009
2010
2011
2012

____________________



Wszystkich zainteresowanych literaturą oraz mających jakieś niecierpiące zwłoki pytania związane z książkami (chętnie służę pomocą:), jak i wydawnictwa (i nie tylko) zainteresowane współpracą, zachęcam do napisania do mnie na poniższy e-mail:
kaldorei@op.pl

____________________

2012 Reading Challenge

2012 Reading Challenge
Kaldorei has read 26 books toward her goal of 60 books.
hide
____________________



____________________

Sztukateria Antykwariat IRKA ____________________


Lubię czytać
Lubię czytać
Spis moli
Lubię czytać YesBook

____________________


Initium Znak Znak AMEA Media Rodzina Bukowy Las
____________________

____________________




Moje fotografie:
Portfolio


____________________