Z miłości do książek
Kategorie: Wszystkie | Książki | Podsumowanie | Pozostałe | Przecinek | Spotkania z autorami | Urodzinowe | Zdobycze czytelnicze
RSS

Zdobycze czytelnicze

czwartek, 26 kwietnia 2012

Ostatnio zauważyłam u siebie zwiększone zaopatrywanie się w książki. Podejrzewam, że po części nadrabiam zaległości z początku roku, jednak biorąc pod uwagę ilość promocji na jakie ostatnimi czasy natrafiam, grzechem byłoby przejść obok nieszczęsnych tomów całkiem obojętnie. Moje czytanie również ma się dobrze, niestety inaczej prezentuje się pisanie recenzji. Mam zastój, który pogłębia się z każdym dniem zwłoki, więc koniecznie muszę wziąć się w garść.

Co do zakupów, nareszcie wyszedł nowy tom z serii w której głównym bohaterem jest Aloysius Pendergast. Czekałam kilka lat z obawą, że zapomniano o jego istnieniu. Na całe szczęście „Kult” już leży bezpiecznie na półce a ja mogę delektować się lekturą swojej ulubionej serii.

Pozostałe pozycje są wynikiem nalotu na biblioteczkę mojej przyjaciółki oraz dużych promocji.

  1. „Kult” D. Preston & L. Child

  2. „Władca Werony” David Blixt

  3. „Malowany człowiek, tom II” Peter V. Brett

  4. „Kroniki Świata Wynurzonego. Nihal z Krainy Wiatru” Licia Troisi

  5. „W pogoni za sztuką” Edward Dolnick

  6. „Na ratunek” Sophie Hannah

  7. „W hołdzie królowi” Praca zbiorowa

  8. „Różany labirynt” Titania Hardie

Muszę przyznać, że pierwszy raz zdecydowałam się na zakup książki pod wpływem wyglądu. Jako osoba, która zanim w ogóle dotknie portfela, sprawdza opinię na temat konkretnej pozycji we wszystkich możliwych źródłach a następnie przez dwa tygodnie analizuje, czy rzeczywiście warto uczynić zakup, mogę rzec, że dokonałam pewnego przełomu. Fakt faktem, przecena była bardzo duża (70%), dlatego, czuje się po części usprawiedliwiona.

 

wtorek, 06 marca 2012

Mój kryzys czytelniczy z jakim zmagałam się od października miną całkowicie i wręcz przeszedł w maniakalne spędzanie czasu z książką. Zaczęłam czytać w autobusach i na przystankach, czego wcześniej nie robiłam. Zakupiony jakiś czas temu czytnik e-booków okazał się rewelacyjnym pomysłem, dzięki czemu zaczęłam podczytywać nie tylko na wykładach, ale również i na ćwiczeniach. Ratuje mnie w tym wypadku fakt, że czytnik w etui wyglądem przypomina notes, więc czuję się w miarę bezpieczna oddając się swoim nałogom pod czujnym okiem profesorów. Oczywiście, nie zaprzestałam kupować papierowe wydania, chociaż staram się głównie zaopatrywać w wydania kieszonkowe, dzięki którym noszenie torebki na ramieniu nie grozi trwałym kalectwem. A oto i ostatnie nabytki:

  1. „Impuls” Jonathan Kellerman – zakup całkowicie w ciemno, mam nadzieję, że okaże się przyjemną lekturą

  2. „Chemia śmierci” Simon Beckett – od dawna myślałam o zakupie tej książki i w końcu natrafiła się ku temu okazja

  3. „Coco” Cristina Sanchez-Andrade – historia życia znanej projektantki raczej nie jest książka po którą sięgnęłabym w normalnych okolicznościach, jednak miałam ochotę na coś zupełnie innego.

  4. „Dzień szakala” Frederick Forsyth – dość znana pozycja z którą i ja postanowiłam się zapoznać, tym bardziej, że gdzieś tam na półce oczekuje w kolejce „Fałszerz” tego samego autora.

  5. „Pod napięciem” Jeffery Deaver – 9 tom z serii z Rhymem i Amelią

  6. „Historia pana B.” Clive Barker – wielki powrót do dawno nieczytanego autora.

  7. „J. K. Rowling. Genialna twórczyni Harrego Pottera” Sean Smith – okazyjnie, po bardzo dużej przecenie.

  8. „1Q84 tom I” Haruki Murakami – tyle osób zachwalało, że wreszcie postanowiłam się skusić i pożyczyłam od przyjaciółki.

sobota, 29 października 2011

Ograniczam kupowanie książek z racji czekającego stosu, jednak od czasu do czasu nie mogę oprzeć się pokusie, by nie kupić czegoś nowego. Zamówiłam ostatnio „Chemię śmierci” Becketta Simona oraz „Impuls” Kellermana Jonathana w moim ulubionym, kieszonkowym formacie, które niestety jeszcze do mnie nie dotarły. Pozostałe pozycje to w dużej mierze książki podprowadzone przyjaciółce oraz egzemplarze recenzenckie.

  1. „Cujo” Stephen King – jedyny zakup w celu uzupełnienia zbioru książek Kinga

  2. „Malowany człowiek” Peter V. Brett – pożyczony od przyjaciółki, jeśli dobrze pójdzie w kolejce znajdzie się II tom

  3. „Assassin's Creed: Renesans” Oliver Bowden – jako fanka tej serii gier, musiałam zapoznać się z wersją papierową

  4. „Wybrańcy” Kristin Cashore

  5. „Siostrzyca” John Harding

  6. „Dom derwiszy. Dni Cyberabadu” Ian McDonald

środa, 17 sierpnia 2011

Na półce zalega stos książek, jednak nie przeszkodziło mi to w zaopatrzeniu się w nowe pozycje. Z racji tego, że książki (zawłaszcza kupowane hurtowo) stanowią dość duży wydatek postanowiłam ograniczyć się do kupowaniu wydań kieszonkowych oraz na promocjach. Wakacje przesiedziałam w domu i będę kontynuować ten stan rzeczy z racji niezadowalającej pogody oraz mojego głęboko zakorzenionego zamiłowania do siedzenia w domu. A oto dość skromy zakup oraz kilka egzemplarzy recenzenckich.

  1. „Klub Dumas” Arturo Perez-Reverte – z empik.com. Na podstawie tej książki powstał film z Johnnym Deppem „Dziewiąte wrota”, który dawno, dawno temu oglądałam, więc postanowiłam wreszcie zapoznać się z wersję papierową.

  2. „Wyznanie gejszy” Arthur Golden – empik.com. Kolejna książka na której zakup zdecydowałam się z racji obejrzanego wcześniej filmu.

  3. „Gra anioła” Carlos Ruiz Zafón – empik.com. Po udanej lekturze „Cienia wiatru”

  4. „Trzech panów w łódce, nie licząc psa” Jerome K. Jerome – empik.com. Klasyka humoru angielskiego z XIX wieku.

  5. „Wybrana” P. C. Cast + Kristin Cast – od sztukater.pl

  6. „Dobry człowiek” Andrew Nicoll – jw.

  7. „Paradoks bazyliszka” Andrzej Żak – jw.

Na koniec zapowiedziany koci bonus. Kot został przygarnięty na początku lipca mając 6 tygodni i od razu po przyniesieniu do domu za miejsce odpoczynku wybrał sobie półkę z książkami. Problem stanowił wybór odpowiedniego imienia nad którym myślałam razem z mamą od kilku dni aż do czasu, gdy podczas robienia porządków w książkach kociak okazał swe ogromne zainteresowanie „Wielkim Mistrzem” Trudi Canavan i w efekcie otrzymał na imię Akkarin. Poniżej umieszczam dwa zdjęcia, które nie są zbyt dobrej jakości z racji tego, że kociak nie jest w stanie usiedzieć spokojnie w miejscu, nawet podczas snu wykonuje całą serię wymachiwań łapami :)

środa, 29 czerwca 2011

Dopadł mnie lekki kryzys czytelniczy. Książki, które w normalnych okolicznościach czytam w dwa dni, teraz czytam i po tydzień. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa słabość, ponieważ moja biblioteczka wzbogaciła się o nowe nabytki, którym powinnam poświęcić więcej czasu. Oprócz nowego stosu książek, miałam przyjemność zostać jednym ze szczęśliwców wylosowanych na blogu u Beatrix73 i tym samym stać się szczęśliwą posiadaczką ślicznej zakładki, którą prezentuję na poniższych zdjęciach, razem z nowymi nabytkami.

  1. „Kwiat pustyni” Waris Dirie – z promocji na wydania kieszonkowe z empik.com

  2. „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz” Lisa See – również z promocji

  3. „Hannibal. Po drugiej stronie maski” Thomas Harris – jw.

  4. „O tym, co gryzie biskupa” Giusa Bedetti – od portalu Sztukater, tak, jak i cztery pozostałe pozycje

  5. „Kanalie też mają dusze” Marie-Angel Carre

  6. „Dzień dobry, Irene” C. Nelson Douglas – po udanym spotkaniu z „Dobranoc, panie Holmes”

  7. „Dziewczyny z Hex Hall” Rachel Hawkins – jestem bardzo ciekawa tej książki od kiedy się pojawiła, mam nadzieję, że się nie zawiodę

  8. „Dziewczyny z Hex Hall. Diable szkło” Rachel Hawkins

Na brak książek na wakacje nie będę mogła narzekać. Na dodatek, po spełnionym marzeniu o własnym, wygodnym fotelu, przeznaczonym specjalnie do czytania, postanowiłam zabrać się za kolejne, które dotychczas było w sferze dalekich planów. Mianowicie, mam zamiar przygarnąć małego kotka. Jutro jadę na zakupy, by ugościć go honorowo posłaniem, torbą jedzenia, kuwetą i wszystkim, czego tylko jego kocia dusza zapragnie. Nie miałam dotychczas kota, więc jest to dla mnie zupełna nowość. Co prawda, byłam już w lecznicy dla zwierząt by zasięgnąć opinii specjalisty, jak i dokształciłam się w tej tematyce spędzając długie godziny na forach internetowych i wyobrażając sobie siebie w fotelu z kawą, książką i kotem na kolanach. Mam nadzieję, że i ja i kot nie będziemy mieć w przyszłości konfliktu interesów w związku z honorowym miejscem na wygodnym fotelu.

piątek, 29 kwietnia 2011

Tym razem mniej i skromniej, ale dzięki temu nie będę musiała brać dodatkowych walizek na weekend majowy, ani przemycać książek między ubraniami, jak to robiłam dotychczas wyjeżdżając gdzieś z rodzicami. Zaczęłam też panować nad swoją manią zakupową, nawet mogę powiedzieć, że stałam się niezwykle wybredna i kręcę nosem na każdą promocję. Fakt, faktem mam co czytać, wymarzony fotel zakupiłam i nawet zdążyłam wybrudzić go kawałkami czekolady, a mój królik upodobał sobie leżenie w jego towarzystwie, więc wszystko zmierza w dobrym kierunku.

  1. „Ostatni bastion Barta Dawesa” Stephen King – Kinga nigdy za wiele, zwłaszcza w wersji kieszonkowej. Zakupione w Taniej Książce.

  2. „Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding – gdy zobaczyłam tę książkę, coś mnie tknęło na tyle, że wzięłam ją z sobą do kasy. Mam nadzieję, że będzie lekko, przyjemnie i zabawnie, cena również bardzo mnie zachęciła do zakupu. Zakupione w Matrasie za 5zł.

  3. „Nie ma o czym mówić” Marta Szarejko – od wydawnictwa Amea.

  4. „Naga” Izabela Szolc – autorka znana mi z Bluszcza, więc wiążę z nią nadzieję. Również od wydawnictwa Amea.

  5. „Wbrew naturze” Praca zbiorowa – od czasów Kinga i Koontza mam straszną słabość do opowiadań. Również od wydawnictwa Amea.

  6. „Wieczne życie” Wolf Haas - dawno temu chciałam wygrać w pewnym konkursie jedną z książek Haasa, ale nie miałam szczęścia, dlatego cieszę się, że udało mi się teraz ją otrzymać. Od portalu sztukater.pl

Mam nadzieję, że również znajdziecie czas na odpoczynek na świeżym powietrzu, połączony z lekturą. I oby nie padało.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Kilkakrotnie zbierałam się do sfotografowania nowości, ale zawsze czekałam aż dojdą nowe pozycje, a w tym czasie czytałem te, które miało objąć zdjęcie i w efekcie nic z tego nie wychodziło. Powstrzymałam jednak swe czytelnicze instynkty, by móc podzielić się swymi nowymi nabytkami.

  1. Intensywność” Dean Koontz – z empik.com.

  2. „Gęstwina dusz” Christopher Rice – od mojego książkowego źródła – przyjaciółki.

  3. „Z ciemnością jej do twarzy” Kelly Keaton – od wydawnictwa Znak.

  4. „Miasto w przestworzach” Greg Keyes – jako fanka serii gier „The Elder Scroll” po prostu nie mogłam się powstrzymać, również od przyjaciółki.

  5. „Splinter Cell – Sojusz zła” Tom Clancy

  6. „Splinter Cell – Szach-mat” Tom Clancy – i znowu jedna z moich ulubionych gier, biorąc pod uwagę pozytywną recenzję poprzedniej książki od razu zakupiłam dwie następne.

  7. „Wielki Mistrz” Trudi Canavan

  8. „Nowicjuszka” Trudi Canavan – po bardzo udanym spotkaniu z „Gildią Magów” pozbawiłam moją biedną przyjaciółkę kolejnych dwóch tomów.

  9. „Ostatnie Królestwo” Bernard Cornwell – od portalu sztukater.pl

  10. „Porzucone ofiary” Jeffery Deaver – nabytek biblioteczny, dzięki któremu powoli uzupełnię małe braki jakich się dopuściłam w twórczości Deavera.

  11. „Kronika ptaka nakręcacza” Haruki Murakami

  12. „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta” Haruki Murakami – również z biblioteki, po miłych wspomnieniach z „Wszystkie boże dzieci tańczą”.

  13. „Granica lodu” D. Preston & L. Child – zakupione z Matrasie za całe 4,90zł (pięć razy oglądałam dokładnie cenę, żeby się upewnić, że to nie żart).

Nie mogę narzekać na brak książek i na całe szczęście nie mogę również narzekać na brak czasu, gdyż czekają mnie dwa tygodnie wolności od zimnych murów uczelni, co stanowi rzecz niezwykłą ponieważ w tradycji uczelni zapisało się robienie trzydniowych przerw w których dwa dni zawsze zajmował weekend.

Mam poważne postanowienie zakupić fotel, który będzie moim głównym centrum dowodzenia w wypadku pełnego oddania się kawie i lekturze. Poczyniłam już pierwsze kroki chodząc po sklepach i moszcząc się na każdym możliwym egzemplarzu, zwłaszcza na takich, znacznie przekraczających moje możliwości finansowe. Mam nadzieję, że kiedyś z marzeń o własnej biblioteczce z widokiem na ogród/morze, kominku i skórzanym fotelu, będę mogła powiedzieć, że przynajmniej porządny fotel znalazł się w zasięgu moich możliwości.

sobota, 22 stycznia 2011

Pierwszy w tym roku stosik, wraz z pierwszymi zakupami, których miałam kategorycznie unikać. Nie jest jednak tak źle, głównie z tego względu, że przemogłam się i odwiedziłam bibliotekę przy okazji dowiadując się, że jej zaopatrzenie jest bardzo dalekie od moich wyobrażeń. Nie polepszył mojej oceny tego miejsca również fakt, iż na wejściu wpadła do pomieszczenia jakaś sędziwa pani z obłędem w oczach wypytująca o „Ogród rozkoszy” An-Nafzawi, ku całkowitej konsternacji bibliotekarki, tłumaczącej, że nie posiadają tego typu frywolnej pozycji w swoich zbiorach.

  1. „Legenda Drizzta - Ojczyzna” Robert Anthony Salvatore – pożyczone od przyjaciółki.

  2. „Wojny Świata Wynurzonego – Dwie wojowniczki”, „Wojny Świata Wynurzonego – Nowe królestwo” Licia Troisi – po przeczytaniu pierwszej części koniecznie musiałam dostać w swe ręce kontynuacje. Również pożyczone od przyjaciółki.

  3. „Hotel Paradise” Martha Grimes – bardzo jestem ciekawa książki tej autorki, ponieważ bardzo długo poszukiwałam „Pod Huncwotem” niestety bez skutku.

  4. „Śmierć w chmurach” Agatha Christie – mam już za sobą książkę z panną Marple, teraz nadszedł czas na Herkulesa Poirota.

  5. „Kraina Chichów” Jonathan Carroll – całkowity zakup w ciemno, zasugerowałam się jedynie tytułem, oraz opisem z tyłu książki.

  6. „Opowieści niesamowite” Edgar Allan Poe – miałam okazję przeczytać tylko jedno opowiadanie z tego zbioru i z chęcią zapoznam się z resztą.

Ostatnio nasza mnie taka mała refleksja, gdy z ciekawości zajrzałam do jednej z większych bibliotek w swoim mieście i ku wielkiemu zdziwieniu odkryłam, że zamiast typowych półek uginających się pod ciężarem książek moim oczom ukazało się wnętrze statku kosmicznego zdominowanego przez biel, poczucie sterylności, jasne światło, oraz rzędy komputerów. Okazało się, że by wypożyczyć książkę trzeba ją wyszukać z katalogu, następnie zamówić i na następny dzień odebrać. Będąc młodszą osobą pamiętam, że często chodziłam do biblioteki i najbardziej chwaliłam sobie fakt, że poruszając się pomiędzy półkami i biorąc do ręki przypadkowe książki można było w łatwy sposób odkryć ciekawego autora z którym dotychczas nie miało się styczności. Wprowadzenie tego typu wirtualnego katalogu, nie posiadającego spisu książek, albo ograniczającego się tylko do tytułu, autora i kilku dodatkowych danych nie nastraja mnie pozytywnie na korzystanie z tego typu miejsc. Cieszy mnie jednak fakt, że ten zgubny postęp nie dotarł jeszcze do mniejszych placówek.

piątek, 10 grudnia 2010

Niestety, ale ostatnio moje książki zbierają jedynie kurz i czekają, aż uda mi się pozaliczać wszystkie kolokwia (na chwile obecną jest ich siedem). Mam góry notatek, kserówek wykładów, lektur, streszczeń do napisania, tekstów na ćwiczenia i czuję się bardziej jak robot niż człowiek i to na dodatek taki, któremu przegrzewają się powoli wszystkie obwody. Po powrocie do domu jestem tak zmęczona i zła (zwłaszcza po kolejnym kolokwium na którym słyszę „Pani się przygotuje/douczy i przyjdzie jutro... jutro... jutro...), że nie mam kompletnie na nic siły, ani ochoty. Sądzę, że ta sytuacja potrwa gdzieś do świąt i dopiero wtedy będę w stanie dźwignąć swój intelekt na nogi, na tyle, by wrócić do czytania. Na chwile obecną nie jestem w stanie śledzić nowinek wydawniczych, ani czytać blogów książkowych, potrzebuje jedynie kawy i kogoś, kto przyswoi za mnie ogromne ilości materiału.

Jednak żeby nie popadać w całkowity pesymizm, postanowiłam poświęcić chwilę na przejrzenie tego co czeka na przeczytanie i co pojawiło się u mnie całkiem niedawno (to, że nie czytam nie znaczy, że nie kupuję – nie mam nic lepszego na otarcie smutków po niezaliczonym kolokwium, niż nowa książka :).

Tak na obecną chwilę wygląda moja półka „oczekujących na przeczytanie”.

Dodatkowo mój mikołajkowy prezent (skromny, ponieważ maiłam na uwadze ile mikołaj przez ostatni miesiąc wydał na latte macchiato, które obok książek najlepiej przegania smutki). Niestety jestem w stanie zaprezentować tylko rdzeń prezentu, gdyż cała reszta słodkości na chwilę obecną jest albo na wykończeniu, albo już dawno odeszła do krainy lukrowanych króliczków.

I niech mi ktoś powie, że okładka nie jest ładna.

Oraz coś czym miałam się podzielić wcześniej, a co jest jednym z przejawów mojej mani książkowej i kupowania wszystkiego co wyglądem przypomina książki.

Pudełko w kształcie książki, w którym pieczołowicie składuje swe skarby doczesne.

Ostatnio miałam okazje widzieć podobne pudełko, chociaż dużo, dużo większe z wizerunkiem Madame Rimsky-Korsakov (jak na złość to mój ulubiony obraz), naprawdę prześlicznie wykonane i które z pewnością bym kupiła, gdyby nie powalająca cena. Podejrzewam, że wizja posiadania tego pudełka, będzie mnie prześladować jeszcze przez parę miesięcy, podczas, których będę informować wszystkich zainteresowanych, oraz tych kompletnie nie zainteresowanych o swoich znalezisku, oraz bólu z jakim musiałam je pozostawić za szybą wystawy.

Mam nadzieję, że Wam zima przyniosła milsze chwile.

sobota, 21 sierpnia 2010

Miałam cieszyć się błogim działkowym spokojem a w ostateczności przez całą noc biegałam do okna by je zamknąć (za zimno), następnie otworzyć (za duszno), aż w końcu skończyło się na przycięciu palców i siniaku na kolanie, gdy podczas tej nocnej eskapady staranowałam niczego nieświadomy fotel. Rano obudziłam się z palcami jak serdelki, przeziębieniem i obolałą nogą, tak więc czym prędzej musiałam ewakuować się do domu. Na pocieszenie postanowiłam zrobić małe zakupy o których już myślałam od jakiegoś czasu.

Dzięki pomocy przyjaciółki udało mi się zakupić drugi i trzeci tom „Sagi o Ludziach Lodu” (to był pierwotny cel zakupów), oraz przy okazji upatrzyłam 3 tomy mojego ulubionego dżentelmena włamywacza – Arsene Lupina. Niestety książki były dość przebrane i musiałam się zadowolić przypadkowymi numerami tomów, ale z pomocą dobrodziejstw internetu mam zamiar zaopatrzyć się w resztę.

Skromnie, ale jak satysfakcjonująco :)

sobota, 22 maja 2010

Ten oto stosik jest dowodem na to jak łatwo mnie zadowolić w kwestii prezentów. Po szaleństwach związanych z dużą ilością kawy oraz jeszcze większą ilością tiramisu miło będzie zasiąść pod parasolem na leżaku z nowymi tomami (pod warunkiem, że sąsiad z na przeciwka nie wpadnie na genialny pomysł biegania w samej bieliźnie, jak w ubiegłym roku) i cieszyć się błogim spokojem. To również niestety czas nauki do sesji, więc owych dni wypełnionych miłym lenistwem będzie zapewne do końca czerwca niewiele, tym samym również jestem zmuszona zmniejszyć nieco tempo pisania recenzji (co już się dzieje) a tym bardziej czytania. Jednak mam nadzieję, że wrócę po wszystkim jako zwycięzca w blasku i chwale własnego geniuszu (albo po umiejętnym jego udawaniu), który mam nadzieję przyćmi profesorów na egzaminie. Ilość materiałów przyprawia mnie o depresję i gdyby od tego zależało moje dalsze kształcenia byłabym gotowa zjeść je wszystkie, jeśli by to pomogło przyswoić sobie tę ciężko przyswajalną wiedzę. Na całe szczęście trzy miesiące wakacji motywują do nauki.

środa, 05 maja 2010

Oto kolejny dowód na to jak słabą mam wolę. Miało w tym roku być mniej,a jest więcej, więc chyba na przyszły rok założę, że ma być więcej to będzie mniej. Jakkolwiek będzie, faktem jest już dziś, że pieniądze odpływają w siną dal, a ja przecieram szmatką kolejne półki szykując je na mój stosik słabości. Z jednej strony czuję się usprawiedliwiona tym, że w Matrasie trwała 25% promocja na wszystkie tytuły, więc grzechem byłoby nie wykorzystać tak dogodnej okazji do uszczuplenia własnych funduszy. Mam takie chwile, że ubolewam nad kwotami jakie wydałam na własną pasję, ale w ostateczności dochodzę do wniosku, że i tak trzeba je na coś wydać, a czy może być coś piękniejszego niż książki? Oczywiście nie wliczam w to gorzką czekoladę ze skórką pomarańczy i migdałami oraz latte macchiato z pewnej kawiarni w której zawsze zaczepiam spódnicą o stojak z gazetami. Niestety ilekroć zaglądam w czeluść portfela (niestety nie bezdenną) uświadamiam sobie jak wiele wydaje się pieniędzy na jedzenie. Mama mojej przyjaciółki przelicza wszystko na schab z kością, w kilka sekund potrafi z robota kuchennego, albo dobrej jakości pralki zrobić stosik mięsa dodatkowo rozplanowując obiad na najbliższy tydzień, u mnie jest podobnie z tym, że ilekroć płacę za jakąś małą przyjemność bez której na dobrą sprawę mogłabym się obejść wyliczam ile jeszcze brakowałoby mi do książki w wydaniu kieszonkowym. Może warto jednak te pieniądze odłożyć? Tak się ma u mnie ta słabość.

  1. „Na kocią łapę” Jeffery Archer – to pierwsza książka tego autora i mam nadzieję, że po przeczytaniu nabiorę chęci na kolejne, bo przyznam, że narobiłam sobie smaku.

  2. „Saga o Ludziach Lodu – Zauroczenie” Margit Sandemo – swojego czasu było o niej dość głośno i przez jakiś czas przymierzałam się do zakupu, by przekonać się czy warto. Dziś w E. Leclercu natrafiłam na stoisko z tanimi książkami z którego uśmiechał się do mnie pierwszy tom z ceną 2,99zł. Jak tu się nie skusić?

  3. „Kot, który zszedł pod podłogę” Lilian Jackson – pomimo iż w Matrasie promocja dobiegła końca można znaleźć kilka tomów z tej serii z 50% obniżką, więc nie pozostaje nic innego jak kupować :)

  4. „Wezwanie”, „Klient”, „Zaklinacz deszczu” John Grisham – ostatnio bardzo ciągnie mnie do książek o tematyce prawniczej, a ponieważ mam już za sobą jedną pozycję tego autora postanowiłam dać się ponieść magii zakupów i przemycić do domu kolejne powieści.

  5. „Ręka mistrza” Stephen King – czyli o jeden tom bliżej do uzbierania wszystkich książek tego autora i wiele godzin miłej lektury.

 
1 , 2
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
UWAGA!
Przerwa wakacyjna.
Kontakt : kaldorei@op.pl

____________________


____________________


____________________


____________________


2009
2010
2011
2012

____________________



Wszystkich zainteresowanych literaturą oraz mających jakieś niecierpiące zwłoki pytania związane z książkami (chętnie służę pomocą:), jak i wydawnictwa (i nie tylko) zainteresowane współpracą, zachęcam do napisania do mnie na poniższy e-mail:
kaldorei@op.pl

____________________

2012 Reading Challenge

2012 Reading Challenge
Kaldorei has read 26 books toward her goal of 60 books.
hide
____________________



____________________

Sztukateria Antykwariat IRKA ____________________


Lubię czytać
Lubię czytać
Spis moli
Lubię czytać YesBook

____________________


Initium Znak Znak AMEA Media Rodzina Bukowy Las
____________________

____________________




Moje fotografie:
Portfolio


____________________